Sroka złodziejka
Złapałem srokę na kradzieży wiersza
i choć nikt mi nie uwierzy,
rzecz się stała niebywała,
ptak ten zwinął mi epitet
i tak fraza ta powstała.
Wnet jej muszę podziękować,
za bezczelnie miłą puentę
i tak dała swą kradzieżą,
fascynację na zachętę.
Dziwne były te błyskotki,
zamiast srebra, wersy wiotkie,
chociaż nikt mi nie uwierzy,
wiersz ten cały świat przemierzy.
W szponach dzierży me sekrety,
zgrabne ptasie me sonety,
teraz krąży nad mym dachem,
ogłaszając je z rozmachem!
Komentarze (1)
Łeeeee, trochę fajne i trochę niefajne.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania