"Stąd nie ma ucieczki."
Prolog: Gdy obudziła się w szpitalu, pomyślałam że to co się właśnie wydażyło, musiało być snem. Lecz czy ja się naprawdę obudziłam? Zapewne był to kolejny sen. Nikt mnie nie widział. Nikt nie słyszał, oraz krzyczenie do mojej mamy i siostry płaczącymi nademną, straciło jakikolwiek sens. A to co przed chwilą usłyszałąm.. Nie mogła to być prawda. Nie mogłam umrzeć. To musiałbyć sen.
Część 1.
To była ciemna i ponura noc. Siedziałam na brudnym zakurzonym łóżku. Ściany były poplamione krwią, a z sufitu zwisały pajęczyny. Cisza. Nie było słychać nic oprócz wyjącego wiatru oraz gałęzi udeżających o okno. No tak. Klasyk. Tak jak w każdej strasznej bajeczce. Lecz przy tej niezręcznej ciszy, to było dość przerażające. Wtedy usłyszałam krzyk. Dreszcze przebiegły mi po całym ciele. Wstałam i gwałtownie wybiegłam na korytarz, skąd usłyszałam krzyk mojej młodszej siostry. Stanęłam w miejscu nie ruszając się. Po prostu się w nią wpatrywałam. To.. To nie była ona. Zawsze rozpoznam Mei. Wkońcu to moja siostra. Nawet jeśli nie widziałam jej twarzy ponieważ głowę miała spuszczoną w dół, poznałam po jej ubiorze, oraz włosach. Ubrana była w biało-szarą sukienke oraz potargane rajstopy, a takrze miała długie platynowe włosy, zasłaniające jej twarz. Dostrzegłam także, że trzymała coś w ręku. Lalka? Przynajmniej tak to wyglądało. Jak lalka która się rozpadała. Byla postrzępiona. Gdy dziewczynka podniosła głowę do góry, wiedziałam że to nie Mei. Lecz ona miałą piękne blado-błękitne oczy. Wpatrując się w jej świecące kuleczki byłam jak zahipnotyzowana. 'Uciekaj.. !' Usłyszałam głos. Głos.. Mamy? 'Ona Cię zabije!' Głos stawał się wyaźniejszy. Wtedy się ocknełam. Dziewczynka wpatrywałą się w moje oczy, i z fałszywym uśmiechem powiedziała,
- Stąd.. nie ma ucieczki.
Zaczeła podchodzić coraz bliżej. Przeraziłam się. Uciekałam, ale ten korytarz wydawał się bez końca. Czyżby ona miała racje? Czy stąd nie ma ucieczki? Nie myśląc o tym biegłam dalej i szybciej. Gdy myślałam że wkońcu ją zgubiłam, padłam na kolana. Musiałam odpocząć. Trudno było mi złapać powietrze. Wtedy poczułam małą, zimną dłoń na moim ramieniu. Gdy odwróciłam głowę, ujrzałam ją. Te oczy znów mnie zahipnotyzowały. Chciałam wpatrywać się w nie co chwilę, lecz z braku sił i powietrza, straciłam przytomność. Obudziłam się w szpitalu. Nademną stała mama z Mei. Widząc ich łzy, początkująco nie wiedziałam o co chodzi. Wtedy pomyślałam że to następny sen. Ale był on taki.. Realny.
- Mamo, Mei!
Krzyknęłam osłabionym głosem. One mnie nie słyszały. No tak. To musiał być sen. Prawda?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania