stadium nosicielstwa
rozwija się głównie w tkance snu
tam gdzie ciało nie potrafi już odróżnić
zagrożenia od czułości
unika światła dziennego
głośnych miejsc
bliskości
w sytuacji zagrożenia
wydziela obrazy dzieciństwa
zapach mokrego kurzu
z czasem przejmuje funkcje podstawowe
mowę
apetyt
wybór partnerów
reakcję na sierpień
wszystkie odziedziczone formy ciszy
Komentarze (15)
Już był psychopata od jedynek!
Nosz, kurczę bladę niech cię gęś kopnie w ciemiążko!😡
Kigja, co zrobisz, jak nic nie zrobisz 🤷♀️
A zresztą...
Pięknego weekendu!
Czasem cisza krzyczy najgłośniej…
Ciekawy wiersz.
Pozdrawiam
Dziękuję. Trauma żywi się ciszą.
Pozdrawiam
No, ciekawy obraz
No dzięki ;)
Zobaczę co tam u Ciebie...
Ból bądź... Hm... Pustka (?) przyrównane do nowotworu... Bo tak jest.
Osiądzie i pochłania coraz to nowsze i większe obszary.
W formie.
Dziękuję Jag, bardzo porusza mnie taka interpretacja.
Przeraża mnie to, jak naturalnie ciało uczy się z tym żyć.
Dusza_boli Ogólnie, gdyby odciąć ciało od psychiki to fizycznie byłoby zdecydowanie silniejsze. I to jest fakt.
Niestety psychika, choć piękna, jest krucha. I zaraża...
Ciało...?
Czy to o to chodziło?
JagVetInte chodziło mi o traumy które rozwijają się w nas jak pasożyt. Coś co rozrasta się w psychice, a z czasem zaczyna przejmować również ciało.
Dusza_boli hm... Dobra. Okej. Trauma.
No tak. Przyczyna wszystkiego, co tu padło.
Witaj☺️Twoje wiersze zawsze cechowała prostota, która mnie akurat ujmuje, dlatego lubię Cię czytać. Ten wiersz trochę niepodobny do pozostałych mi się wydaje, trochę przekombinowany, jakby nie Twój… tym razem nie bardzo dla mnie, ale będę wracać zawsze, bo jestem Twoją czytelniczką☺️pozdrawiam
Dziękuję Ci za szczerość. Chyba po prostu nie chcę zamykać się w jednym stylu czy określonych ramach i czasem próbuję pójść w trochę inną stronę. Lubię eksperymentować i zaskoczyć samą siebie.
Ja tylko w ciszy potrafię naładować akumulatory, żeby wrócić na ring... przetrawić słabości i znaleźć w sobie mocne strony, to chyba klucz do pokonywania codziennych trudności. Nie twierdzę, że życie to ciągła walka, ale trzeba być przygotowanym na kłody pod nogami, bo zbyt łatwo i szybko wykańcza nas stres, a kiedy do stresu dodać jakieś traumy, choćby z dzieciństwa, wtedy bardzo ciężko się podnieść.
Jakoś takie myśli przyszły do mnie, po przeczytaniu... 6
Grafomanko bardzo mnie cieszy, że odnalazłaś trochę własnych myśli w tym wierszu. Dziękuję Ci.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania