Stan siedmiu cz. 4 - ostatni
Liam był wykończony. Nie chciał przeżyć. Nie chciał wygrać. Chciał tylko to zakończyć. Miał nadzieję, że po drugiej stronie czeka sama śmierć. Zabierze go, na lampie rozbłyśnie siódemka a on w końcu poczuje się szczęśliwy. Po drugiej stronie była nieprzerwana przestrzeń. Czerń, mrok. Sama esencja ciemności. Czuł co tu go spotka i nawet się cieszył. Przeszedł parę kroków i zaczął ich dostrzegać. Mur milczących, bladych istot o czarnych oczach. Odwrócili się i zaczęli ukazywać swoje długie zęby w obleśnych uśmiechach. Z szeregu wystąpił ten, który go bił na samym początku.
- Zaimponowałeś nam. Lecz to nie jest koniec, to dopiero początek.
- Nie boję się ciebie. Jestem gotowy. Zakończmy to
Istota przed nim przestała się uśmiechać.
- Sam chciałeś
Milczący mur zaczął się rozstępować. Za nimi na dwóch krzesłach siedziały dwie kobiety. Każda miała pochyloną głowę i związane ręce na plecach. Poznał je obie. Podbiegł do nich i padł na kolana. Po lewej siedziała jego siostra a po prawej kobieta, którą kochał przed laty ale ją utracił. Gdy na nią spojrzał to wszystkie uczucia wróciły. Cała tęsknota odkładana na dnie serca przejęła jego ciało.
- Obie żyją - powiedział blady mężczyzna.
Liam spojrzał na niego z nie do wierzeniem.
Istota uśmiechnęła się upiornie i wyciągnęła długie ostrze. Podał je stojącemu mężczyźnie.
- Żyją. Obie. Ale już niedługo. Która przeżyje? Ty decydujesz - zaśmiał się w głos - zabij ukochaną a odzyskasz siostrę, która zginęła przez Ciebie! - Zabij i tak już martwą siostrę a odejdziesz z wybranka serca
Dwie blade postacie stanęły za kobietami i uniosły ich głowy. Szponiaste palce wbiły im w szyje. Wystarczy jeden ruch a ich szyje zostaną rozprute.
- Nie! Nie mogę - rozpacz w głosie Liama potrafiła złamać serce.
- Nie podejmiesz decyzji to zginą obie - istota była bardzo zadowolona z siebie.
Liam podszedł do kobiety po lewej. Wziął jej twarz w dłonie i spojrzał w oczy.
- Katy… - w tym jednym słowie zawarł wszystko co do niej czuł.
- Liam – wyszeptała.
- Minęło tyle czasu
- Nic się nie zmieniło
- Gdy tylko zamykam oczy to widzę tę łąkę. Nasze miejsce
- Codziennie wracałam myślami do tego miejsca. Liam, boję się
- Nie bój się, uratuję cię
- Ale Emma
- Nic nie mów, coś wymyśle kochanie
Puścił Katy i podszedł do drugiej kobiety. Złapał ją w ten sam sposób.
- Emma, siostrzyczko…
- Liam nie chcę znów umierać. Nie chcę. To tak strasznie boli. Proszę nie pozwól mi znowu umrzeć
- Zrobię wszystko byś nie musiała przez to przechodzić jeszcze raz
- Aj aj aj – blada postać pokręciła głową – nie ładnie okłamywać osoby tak bliskie śmierci. Lepiej powiedzieć im prawdę. A prawda jest taka, że któraś będzie musiała umrzeć. Która Liam? Która jest dla ciebie ważniejsza? Która zasługuje by żyć?
- Wypuść je! – stanął tuż przed czarnookim.
- Źle – zaśmiał się tamten.
Liam dostrzegł, że jeden z strażników stojących za kobietami mocniej wbił szpony w skórę uwięzionej. Po jej szyi popłynęła krew.
- Dobrze! Przestań! Wybiorę…
- Nareszcie proszę pana
- Daj mi chwilę
Liam czuł pustkę w środku. Jego dusza została rozerwana. Postawił lampę między uwięzionymi kobietami. Spojrzał na Katy a następnie na Emmę. Obie patrzyły na niego błagalnymi spojrzeniami. Po ich policzkach spływały łzy strachu. Po jego również. Miał wrażenie, że zginął już kilka razy podczas tej wyprawy. Jego ciało zostało zniszczone a teraz umierała jego ostatnia cząstka duszy. Chciał aby się to zakończyło. Aby po prostu przestał istnieć. Płomień lampy zaczynał się coraz bardziej chwiać. Liam podniósł ostrze.
- Tak! Zrób to! Zabij ją! – blada istota szeptała mu wprost do ucha.
Jego twarz zalewały łzy. Nic nie widział. Nie chciał widzieć. Nie chciał widzieć jak patrzą mu w oczy gdy on wybiera, która ma przeżyć.
- Zrób to. Zrób to!
Dotknął ostrzem szyi Kate.
- Liam błagam. Nie rób tego. Błagam cię – szlochała łamiącym się głosem.
Wtedy przesunął ostrze i wymierzył w Emmę.
- Nie. Braciszku proszę cię. Nie mogę tam wrócić. Nie mogę!
- Zrób to. Zrób to. Zrób to
Ręka trzymająca ostrze drżała.
- ZRÓB TO!
- Nie potrafię…
- NOOO DALEEEJ!
I wtedy Liam wbił ostrze. W swoją pierś. Płomień lampy zachwiał się i zgasł a w ciemności niósł się krzyk zawodu.
- Otwórz oczy
Liam podniósł powieki i zobaczył pochylającą się nad nim postać.
- Wstawaj – mężczyzna wyciągnął rękę.
Leżący złapał silną dłoń i wstał. Rozejrzał się po otoczeniu.
- Gdzie jesteśmy?
- Cały czas w tym samym miejscu. Przebyłeś bardzo długą drogę a tak naprawdę nie ruszyłeś się z miejsca – Odbicie lustrzane Liama uśmiechnęło się do niego.
- Kim jesteś?
- Tobą
- Od ciebie był ten list prawda?
- Tak, to ja jestem przyjacielem
- Gdzie jestem?
Rozejrzał się po bezkresnej przestrzeni gdzie delikatne światło dobywało się z nieznanego źródła.
- Nazywamy to pałacem mentalnym
- Rozumiem – tak naprawdę nic nie pojmował.
Nagle wszystkie wydarzenia zaczęły do niego wracać.
- Co się stało z Katy i Emmą?
- Ich tam nigdy nie było Liam. To była próba. Ukończyłeś ją ale wszystko po kolei.
- Kim były te istoty?
- Te blade stwory? To mieszkańcy każdego mentalnego pałacu. Każdy człowiek ma z nimi do czynienia tylko nie każdy potrafi im się przeciwstawić. Symbolizują oni zło będące w naszych sercach. Tylko czy przejmą oni panowanie nad danym pałacem? To już zależy od człowieka
Wtedy niedaleko nich pojawiła się ukochana lampa Liama. Przyjaciel podszedł do niej i wskazał siedem świecących symboli.
- Stan siedmiu. Stawiłeś czoło siedmiu aspektom swojej duszy. Odbyłeś podróż w głąb siebie. Gdy sprzeciwiłeś się swojemu naturalnemu złu wtedy osiągnąłeś pierwszy poziom. Jedynka oznacza wyjątkowość. Twoja waleczność jest tą wyjątkowością. Gdy przechodziłeś przez nieskończone pokoje swojego mieszkania wykazałeś się wytrwałością. Osiągnąłeś drugi poziom. Drugim aspektem twej duszy jest wytrwałość. Dwójka oznacza potwierdzenie, pewność. W momencie gdy rozświetliła się na lampie przypieczętowałeś swoje przeznaczenie. Trójka oznacza podkreślenie znaczenia, nasilenie. Głosy w twojej głowie. Jak myślisz jaki aspekt twojej duszy odkryłeś na poziomie trzecim?
- Wybaczenie… I gniew
- Dokładnie tak. Liczba cztery oznacza powszechność. Odkryłeś swoją powszechną cechę. Odkryłeś ją w momencie gdy zamknąłeś lampę w lodówce. Tak przyjacielu. To odwaga. Piątka jest symbolem człowieka. Ciało ludzkie wpisane w okrąg daje pięcioramienną gwiazdę. Ten aspekt jest wyjątkowy. Odnosi się do twojej wyjątkowości. To poświęcenie. Przyjąłeś ból na siebie mimo, że nie znałeś tej kobiety. Poziom szósty. Tu najbardziej się o ciebie bałem. Szóstka oznacza niedoskonałość, niepełność. Stawienie czoła tej części duszy było dla ciebie najtrudniejsze. Wyrzuty sumienia sprawiły, że twoim poziomem szóstym jest szaleństwo. I poziom siódmy. Ostateczny. Próba ostateczna. Siódemka oznacza całość, pełnie, doprowadzenie czegoś do końca. Odkryłeś te cechę dokonując największego poświęcenia
- To miłość prawda?
- Tak. Nie wybrałeś żadnej z nich. Wolałeś sam zginąć. Wolałeś odebrać sobie życie by nikt inny nie został skrzywdzony. Twoim ostatnim aspektem stanu siedmiu jest miłość.
- Dlaczego odbyłem te podróż?
- Zagubiłeś się. Każdy musi przejść swoje poziomy. Osiągnąć swój stan siedmiu. Gdy to osiągnie. Pogodzi się sam ze sobą
- Czy ja się pogodziłem?
- A nie? Wczuj się w siebie przyjacielu.
Liam zamknął oczy i wczuł się w wibracje pochodzącego z jego duszy.
- Masz rację – lecz gdy otworzył oczy to nikogo nie było.
Rozejrzał się i tylko zobaczył pięknie zdobione drzwi. Podszedł do nich i je otworzył.
Otworzył oczy i jęknął. Nagle, przechodząca obok, pielęgniarka ruszyła biegiem.
- Panie doktorze! Do dwunastki!
Lekarz przybiegł do pokoju w którym leżał poszkodowany. Zbadał go i był zachwycony. Liam tak zagubił się w swoim gniewie i rozpaczy, że próbował popełnić samobójstwo. Rozbił się samochodem. Przeżył potworny wypadek. Wylądował w szpitalu z ciężkimi obrażeniami. Od tamtego czasu leżał w śpiączce a lekarze nie dawali mu większej nadziei. Po kilku dniach od przebudzenia pielęgniarka pomagała mu zjeść pierwszy konkretny posiłek.
- Ile byłem nieprzytomny? – ciekawość zwyciężyła.
- Cztery tygodnie
Liam westchnął i opadł na poduszki. Wczuł się w siebie. Coś się zmieniło. Pielęgniarka pozbierała co trzeba i właśnie wychodziła ale w drzwiach się jeszcze odwróciła.
- Nie zrobi pan tego jeszcze raz prawda? – zapytała z troską w głosie.
- Nie. Już tego nie zrobię – odparł pewnym głosem.
Uśmiechnęła się i wyszła.
- Przeszedłem przez swój mentalny pałac – szepnął sam do siebie.
Komentarze (3)
Dalej mogłabym się czepiać tych samych błędów, które wciąż się powtarzają, ale nie będę tego robić. Już zaznaczyłam w poprzednich częściach co mi się nie podobało i raziło w oczy, a jeśli moje uwagi przydadzą Ci się do czegokolwiek, będę bardzo szczęśliwa. :)
Pomysł na całe opowiadanie jest bardzo dobry, a treść niezwykle mądra. Myślę, że to będzie jedno z tych opowiadań, które zapamiętam na dłużej i będę rozmyślała nad tym, czy sama przeszłabym taką próbę. Mam co do tego nieco wątpliwości, ale chyba każdy ma.
Co do paru usterek, które należy poprawić:
„Przeszedł parę kroków i zaczął ich dostrzegać. Mur milczących, bladych istot o czarnych oczach. ” zaczął JE dostrzegać, mówimy o murze istot, czyli chodzi nam o istoty
„Zabij i tak już martwą siostrę a odejdziesz z wybranka serca” wybranką
„- Katy… - w tym jednym słowie zawarł wszystko co do niej czuł.
- Liam – wyszeptała.
- Minęło tyle czasu
- Nic się nie zmieniło
- Gdy tylko zamykam oczy to widzę tę łąkę. Nasze miejsce
- Codziennie wracałam myślami do tego miejsca. Liam, boję się
- Nie bój się, uratuję cię
- Ale Emma
- Nic nie mów, coś wymyśle kochanie” -> katastrofalny zapis dialogów, zniknęły tak potrzebne znaki interpunkcyjne; wielkie litery w opisie po wypowiedzi
„- Dlaczego odbyłem te podróż?” tę
„Zagubiłeś się. Każdy musi przejść swoje poziomy. Osiągnąć swój stan siedmiu. Gdy to osiągnie. Pogodzi się sam ze sobą” nie rozumiem podziału tej wypowiedzi na takie małe części
Za bardzo mądrą treść, którą chciałeś przekazać zostawiam 5. Zasłużone 5, mimo tych powtarzających się błędów, można je przecież wyeliminować. A samo przesłanie powinno dotrzeć do wielu ludzi. Do mnie już dotarło :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania