Starość
Ugościłem starość, dojadła marzenia,
wczoraj się powtarza, świt milczy czerwienią.
Nadwątlone myśli – cisza wokół dusi.
Spokój wymuszony
w zgwałconych bezruchem
zmysłach boleć musi.
W odbiciu lustrzanym naga prawda stoi
tuż przede mną – czyżbym się odważył
Czy się boję?
Spojrzeć, Powiem…
Słowo nic nie waży.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania