Starość

Ugościłem starość, dojadła marzenia,

wczoraj się powtarza, świt milczy czerwienią.

Nadwątlone myśli – cisza wokół dusi.

Spokój wymuszony

w zgwałconych bezruchem

zmysłach boleć musi.

W odbiciu lustrzanym naga prawda stoi

tuż przede mną – czyżbym się odważył

Czy się boję?

Spojrzeć, Powiem…

Słowo nic nie waży.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania