staruszkowie
siedzieli na zbutwiałej ławce
pod blokiem
skrzypiało starością
kiedy drżącą ręką
karmił gołębia
słońce w milczeniu liczyło
nabrzmiałe żyły
na skroniach
podała mu chleb
tym samym gestem co dawniej
kiedy liczył na jej skórze
wszystkie piegi
zasiane czułością
przecież każdy fałd sukni
skrywał jego imię
tylko dwie zakrzywione laski
splotły się dziwnie
w starym drewnie
sęki
przesyłały pocałunki
Komentarze (6)
Żeby nie było staruszków
nie byłoby młodzienaszków.
NO!
A to fakt akurat😉
zbytwiałą ławkę i to przed blokiem dałoby się znależć w popegieerowskich osiedlach z kotłownią gdyż inaczej byłaby wspomnieniem ciepłego mieszkania, gdy jesienny ziąb. No to taką jesień namalowałaś, jeszcze niezakaszlałą słabnącą, aż do osieroconej ławki....
zbutwiałą
Hej Ireneo☺️tak, chciałam namalować też miłość, która wiecznie młoda, ale chyba obraz niedołęstwa, starości przyćmił resztę😉miłego dnia i dużo słońca życzę 🌞🌞🌞🌞
Bernadetta12345
splątane laski i sękata pamięć pewnie nie zardzewieje. A ja pewnie zbyt powierzchownie przyjrzałem się ich pamięci. Ale fajnie, bo są już dwa plany:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania