Stary z gitarą
Widziałam starego z gitarą w ręku,
co grał do krwawych śladów,
krzycząc głośne teksty, że nie ma do siebie żalu.
Próbował on przeżyć, walcząc na zimnie
z metalem strun tnących mu palce.
Wrzuciłam mu kasę, jakieś parę złotych,
choć jestem daleko przed wypłatą.
On podniósł swe oczy, zmęczone latami,
i smutnie się do mnie uśmiechnął,
a palce skaczące po linkach metalu
dalej robiły swą sprawę.
I byłam uczona, że to tylko kłamstwo,
że tak oni ludzi wkręcają,
w to, by odebrać to, co zarabiane
bardzo długimi latami.
Lecz w nim zobaczyłam, że to ja jestem kłamcą.
Pracuję codziennie za grosze,
nie daję przestrzeni na to, by serce
zostało w końcu spełnione.
Pracuję na system, co ludzi zabija,
nie daje sobie spokoju.
Lecz dusza poety o ściany się bije,
bo nie jest tym ona spełniona.
Lecz po długim czasie
wracam do myśli
o twarzy z rozdartą ręką
i piszę ten tekst
na granicy z życiem,
i rozrywam linę cierpienia.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania