Statystycznemu wierszoklecie
Co więc możesz mi nowego powiedzieć
ty, wierszokleto najbardziej początkujący?
Oczekujesz na nagły promień na światło
Na bodziec, który pchnie naprzód twoje biedne myśli
Tak bezsensownie zbłąkane i uziemione
Skądże, jak możesz tak uważać?
Wybij sobie z głowy te parę wersów to nie poezja
Żadnego polotu, pomysłu, pokory
Nie biały wiersz a zwykłe lenistwo
A lenie powinny zostać na kanapie miast brać się za wiersze
Nie będzie z ciebie artysty, nie martw się
Ich życie jest nieznośne i niewygodne
Wiem coś o tym
często mówią mi o tym i często mi o tym milczą
Ty się nawet nie odzywaj nie odpowiem
Porzuć to nie chwytaj tych szczątków myśli
nigdzie cię nie doprowadzą
Ich brak też cię nigdzie nie doprowadzi
Nie będzie ci już lżej
i przestań wzdychać z bólem za kogo ty się masz
To nie jest odkrywcze i nikogo nie zauroczy
Bez trudu zgadnę motyw pozwól
Miłość
Samotność
Wiatr?
Zejdź wreszcie z tego parapetu
biedny, niespełniony wierszokleto
Nikt już nie tworzy poematów przy świetle księżyca
Ty też lepiej tego nie rób to przeżytek
kolorowych snów
Księżyc oglądał zbyt wiele takich nocy by zachwycił go kolejny nieszczęśliwy poeta
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania