Stek z much
Liść Victorii siła niepodzielności
siedzę żabim rozkrokiem
mój talerz wygodny
komarów nie tłucze
dunie mam dwie zielone
rechoczę serenadę o pełni słoniowego spojrzenia
przeskakuję tonację o jedną zachodzącą czereśnie za ucho horyzontu
raz na dobę fałszuję kameleonem
bo zapominam na którą linię odwiesiłam
skrzydło muchy do melodii
skoków przez rzęsy wodne
dzielę się z posmakiem
w wolnej przestrzeni
stekiem z much na rozjechanym tekście
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania