Stęskniłam się za wami - fragment ksiązki
Ubrana na cebulkę położyłam się do krótkiego dziecięcego łóżka. Po pierwsze bałam się, że gdy gwałtownie się na nim ruszę, to pode mną runie. Po drugie nie mogłam na nim leżeć na wznak – było za krótkie. Moja głowa wbijała się w deskę kończącą łóżko. Stopy wystawały mi poza nie. Zwinęłam się w kłębek i próbowałam zasnąć. Niestety pierzyna, która przypominała mi pierzynę mojej babci i dawała nadzieję, że się pod nią zagrzeję, była również w niestandardowych rozmiarach. Zwinięta w kłębek czułam, jak wieje mi po plecach. Stopy również nie mogły się rozgrzać. Przypomniałam sobie, że Richard mówił coś o kocu. Wstałam, rozejrzałam się. Jest! Złapałam koc. Rozwinęłam. Hm. Nie wiem, co to było, ale to nie był koc, tylko jakiś dziecięcy kocyk. Zastanawiałam się, którą część ciała nim przykryć. Zwinęłam się ponownie w kłębek i czując, jak gałki oczne zachodzą mi lodem od nieszczelnych okien, zarzuciłam koc na głowę i chyba zasnęłam. Od czasu do czasu budziłam się, gdy chcąc ochronić plecy przed zimnym powiewem, próbowałam spać na wznak. Wówczas moja głowa wbijała się w łóżko. Stopy wciskałam w jego drugi koniec. Niestety, łóżko nie było z gumy i za żadne skarby nie chciało się rozciągnąć, wydawało natomiast niepokojące dźwięki. Marzyłam o ciepłej herbacie. W końcu nie wytrzymałam. Zeszłam do kuchni. Zagotowałam wodę w kubku i zalałam to cytrynowe coś w nadziei, że będzie mi cieplej. Po drodze wpadłam do toalety. Kaloryfer był wyłączony. Na pośladkach poczułam lodowaty brzeg sedesu. Trzęsąc się z zimna, wróciłam do sypialni. Chciałam, żeby ta noc się skończyła.
Komentarze (62)
Po jakim czasie pojawiła się ocena?
szybko :-))))
Podziwiam Cię za to, Nie wiem, czy chciałoby mi się wrzucać swoje przemyślenia,
gdybym tak był traktowany. Ale z tego co zauważyłem jesteś mocna babka,
więc pewnie ważniejszy jest dla Ciebie jeden konkretny komentarz, niż te cyferki
czasami mam nadzieję, że trafię na kogoś mądrego. ale niektóre osoby klapki na oczy i brną i jeszcze nie rozumieją, że to one są niemiłe i niesprawiedliwe, tylko dlatego, że nie potrafią ogarnąć tematu. betti to taki rodzynek. milusi, niewinny, wstaje, widzi słońce, lubi biegać, a najbardziej osądzać ludzi i rzucać jadem. powoli się odzwyczajam. nie znalazłam jeszcze innej alternatywy.
Kasia Perla jesteśmy takim narodem, że razi nas gdy ktoś sobie radzi, potrafi
cos zrobić ze swoim życiem, taka mentalność. Zdradziłaś między wierszami, że
jesteś szczęśliwa z wydania swojej książki, jesteś typem takiego herosa, masz pomysł
na siebie. Liczyłaś, że jak za granicą będzie to wychwalane. No niestety, tu to się nie sprawdza
Robert. M, nie uważasz, że ocena należy do czytelników tekstu, nie do autora. Poza tym autor nie powinien wywierać wpływu na odbiorcach, którzy przy ocenie, czy analizie własnych przeżyć podczas spotkania z tekstem, najlepiej potrafią uwydatnić własne przeżycia z językiem pisanym. To nie ma nic wspólnego z tym, jakim jesteśmy narodem. Albo coś się podoba, albo nie, co nie oznacza absolutnie, że wszystkie teksty autora mają się spotkać z dezaprobatą. Każdy wybiera to, co lubi, co do niego przemawia, z czym czuje chemię. :)
Buziak Jeśli po dwóch minutach od wrzucenia tekstu, pojawia się jedynka, to
wybacz, ale to raczej jasny i czytelny sygnał nie mający nic wspólnego choćby z krótką
analizą. Dlatego moje pytanie o czas było bardziej retoryczne, chciałem zasygnalizować,
jak traktuje się nasz trud.
Bardzo bym chciał, żeby każdy tak podchodził do tekstów jak piszesz, by nie bał się
interpretować na swój sposób, porównywał do swoich przeżyć. Niestety większość szuka
błędów, pokazuje paluchem niedociągnięcia, zasypuje radami stricte technicznymi nie odnosząc się do zagadnienia. Jestem zatem za tym, by namawiać, pytać o pomysł, by wchodzący tu ludzie
poczuli zaproszenie do kontynuacji. Trochę empatii
Nie ma takiego autora, który napisze wszystko, co łykniemy jak tik taki. Ważne jest czasem jedno zdanie, po którym już nic nie jest w stanie nas od niego odrzucić
Robert. M no polska to trochę smutny kraj. nie rozumiem niektórych po co tu wchodzą. jak ktoś mnie nie interesuje i mi się nie podoba, to nie czytam. a te, betti plus ten buziaczek wchodzą i się pastwią nade mną. najśmieszniejsze jest to, że im się wydaje, że są takimi wspaniałymi ludźmi. już nie wspomnę, że mają się za krytyków literackich a nie rozumieją w ogóle o czym piszę. dla mnie ważne, że ludzie, których znam z reala i są ludźmi wartościowymi, uważają to, za coś fajnego. tyle mi wystarczy. chociaż znali te opowiadania już wcześniej, zanim je spisałam. czasami byli znudzeni, bo tyle tego mojego narzekania na niesprawiedliwość. a książkę czytali jednym tchem. wierzę, że się przebije. nie pomyślałam, że tyle czasu będzie potrzeba i że spotkam się z tak niesprawiedliwą krytyką mnie, jako osoby i pracownika. no ale cóż. jak ktoś czegoś nei rozumie, najlepiej powiedzieć, że jest beee. tylko ta zawziętość, żeby powtarzać to na każdym kroku... nie rozumiem.
Buziak dla mnie kobieto jesteś obrzydliwym trollem, który się nawet chwilkę nie zastanowi.
Robert. M, to, o czym piszesz nie może wpływać na ogólną ocenę naszego narodu. Tak uważam, to jest działanie, w tym przypadku 1 osoby, tak? Poza tym, zwróć uwagę, że tutaj są osoby, które piszą od wielu lat. Bardzo dobrze, że chcą podzielić się wiedzą, pokazują, gdzie popełniamy błędy. W tym celu został stworzony ten portal, by się od siebie uczyć, dzielić wrażeniami, również krytyką, punktem widzenia. To nie jest miejsce na publikację bez odzewu. Do tego służą blogi. Tutaj nawet osoby, którym tekst nie podchodzi, próbują nawiązać komunikację, pytają, licząc na wyjaśnienia, naprowadzenie. Jestem pewna, że sam doceniasz rady innych osób, bardziej doświadczonych. Tak więc warto docenić starania innych osób, tym bardziej opinie o tekstach, tym bardziej, że teksty piszemy dla innych, nie tylko dla siebie. Pozdrawiam :)
Buziak dla mnie jesteś obrzydliwym trollem, który wchodzi pod każdy tekst by mi tu nabluzgać. zdrowy emocjonalnie człowiek, jak mu się coś nie podoba to omija. a popatrz, jaka ty jesteś mi wierna. lubisz komuś nawtykać? trolling, stalking. nie wiem, co to jest. to tak samo, jak ta opiekunka, co mi nabluzgała na empiku o mnie, a nie o mojej książce, a sama przyznała, że czyta wszystkie moje posty na blogu, gdy ktoś jej zarzucił, że chyba nie wie, o czym mówi krytykując mnie jako osobę i jako pracownika. moim zdaniem to jest psychicznie chore.
Kasia Perla, przeczytaj jeszcze raz komentarz Buziaka.
OPOWI TO NIE BLOG. TO PORTAL LITERACKI.
Tu nie istnieje coś takiego jak "nie podoba mi się, więc nie czytam". KAŻDY ma prawo wyrazić swoją opinię, a to TWÓJ problem, że nie potrafisz sobie radzić z krytyką. Obrażasz ludzi, którzy piszą, że im się nie podoba. Podają nawet argumentację! Wytykają błędy! A Ty dalej swoje...
TYPOWA BLOGOWICZKA: "Jestem pępkiem świata i ma być tak jak ja chcę!". Jeszcze tupnij nogą, jak dwuletnie dziecko.
Elorence oczywiście każdy ma prawo, nad opinię jednak też trzeba się odrobinę zastanowić. aby wydać opinię trzeba się najpierw zastanowić nad tekstem. potem nad opinią. akurat buziaczek nie sprawia wrażenia, jakby w ogóle nad czymś myślała. coś nie jest piękne, cudowne, olśniewające, radosne to dla niej jest beee. betti natomiast tłumaczy mi, jak dziecku we mgle, jak mam szukać pracy... wybacz. tak działa portal literacki i "krytycy"?
Kasia Perla, tak się nie pisze o czytelnikach, niezależnie od tego, jaką opinię otrzymasz o swoim tekście. My tu wszyscy poświęcamy czas na czytanie, nie musisz się zgadzać z opiniami, ale nie możesz narzucać czytelnikowi, by tobie przyklaskiwał. Nie rzucam do nikogo epitetami, dlatego pozostawię to bez dalszego komentarza.
Kasia Perla, znowu obrażasz inną użytkowniczkę. Uważasz się w tej chwili za lepszą? I jak możesz narzucać komuś swój gust! Kim Ty jesteś?
Mam dziwne wrażenie, że oczekujesz od ludzi, aby Ci mówili jaka jesteś wspaniała, cudowna i twarda, bo tak ciężką pracę wykonujesz! Żeby Ci współczuli, głaskali po główce.
Ale napiszę Ci tak: każdy jest kowalem własnego losu. Wybrałaś taką pracę a nie inną. Możesz w każdej chwili ją zmienić. WSZYSTKIE DECYZJE PODJĘŁAŚ SAMA. I co najlepsze, możesz je zmieniać!
KAŻDY lubi coś innego. Niektórzy lubią czytać tylko smutne teksty, inni radosne. Niektórzy kochają romans, a są też tacy co uwielbiają mordobicie. Skończ wszystkich na siłę przekonywać, że to co napisałaś jest dziełem sztuki, a każdy czytelnik ma się tym zachwycać.
Elorence wybacz ale buziak nei ma wyłączności na obrażanie
Robert, jedynki u Kasi pojawią się, bo reprezentują sobą taki a nie inny poziom. Bardzo niski poziom. Krytyka potrafi sprawić przykrość, czasami nawet wywołać łzy, ale trzeba zagryźć zęby i zastanowić się, czy aby ta osoba nie ma racji? Warto być szczerym z samym sobą i realnie ocenić własne możliwości.
Mój kolega - pisarz, który WYDAŁ książkę powiedział: "Jeśli nie jesteś gotowa na krytykę, to jeszcze nie jesteś gotowa na wydanie książki". I tu się z nim zgadzam w stu procentach :)
Buziak możesz sobie podarować poświęcanie swojego cennego czasu na czytanie moich tekstów.
Elorence to po kiego grzyba ktoś czyta moje teksty skoro lubi radosne i w ogóle nie rozumie o czym ja piszę?
Kasia Perla bo zaznaczyłaś jak bardzo jesteś szczęśliwa z powodu wydania książki.
Nie wiem o co wam poszło, nie interesuje mnie zresztą całą otoczka tego, co
nie dotyczy tekstu. Przykre jest to, że wciąż jest setka komentarzy o charakterze negatywnym, wulgarnym, co kończy się odejściem kolejnych osób. To ma być święto, zabawa, a nie przepychanki
kto umie lepiej, ma ostatnie słowo itp.:
Za kilka lat odejdziemy wszyscy, to kwestia czasu i wówczas dobrze by było, gdyby wchodzący w
nasze profile nie mieli ubawu z docinek. By kiedyś samemu nie wstydzić się za swoje emocje,
za to wszystko, co zostanie tu świadczyć na naszą niekorzyść.
Elorence czyli co krytycy dają jedynki jednak nie za tekst, tylko za poziom jaki sobą reprezentuję :-) cały czas gubicie się w tym, co piszecie. zarzuci się wam jedno, wypieracie się i brniecie w drugie.. zarzuci wam się to drugie, zaprzeczacie i brniecie w to pierwsze... i tak w kółko.
Robert. M dobrze, że cie nie interesuje cała otoczka. tego nei ogarniesz. to jest trudniejsze niż ogarnięcie demencyjnej osoby.
Robert. M za kilka lat nic się nie zmieni. spotkałam kogoś po czterech latach. to co się potem działo nawet filozofom się nie śniło. a masz rację. brzydzę się własnych ataków, ale nie pozwolę się tak ze wszystkich stron atakować. i jeszcze ci adwokaci diabłów... jak dla mnie ten portal mógłby przestał istnieć. przynajmniej nei kusiłoby mnie, by tu wchodzić.
Kasia Perla, jesteś gorsza niż my wszyscy razem wzięci, nawet wliczając betti. Jeszcze nie spotkałam się z tak próżną, egoistyczną i chamską osobą. To co wypisujesz to dla mnie abstrakcja. Każdego krytykującego z góry traktujesz jak głupka, bo "nie rozumie tego, co napisałam". Dla mnie Twoje teksty są słabe. Normalne wydawnictwa by Cię nie wydały. I wypisywanie takich durnot odnośnie korektora, że ma odwalać całą robotę za piszącego... Brak słów.
Widać, że kiepsko czytasz umowy. Kompletnie nie zainteresowałaś się tematem wydania książki. Nie wiesz, jakie masz prawa jako pisarz. Nie wiesz, że powinnaś nadzorować pracę na tekstem. Nic nie wiesz. Poszłaś na łatwiznę, a teraz chcesz wszystkim wmówić, że MY CI ZAZDROŚCIMY?
Nooo, tekst ;) W miarę ładny, lecz szczególnie nie piękny. tak bardzo, bardzo, bardzo nie mam zdania.
:-))))
z tymi fragmentami to tak trochę do tyłka. wrzuciłam kilka w necie, które czytane wyrwane z kontekstu mają jakiś sens. w książce nie chodzi o warsztat, fajnie, jakby był dobry. myślę, że korektorzy odwalili kupę dobrej roboty, chodź jeszcze teraz spostrzegam masę powtórzeń, dziwne słowa itd. nie chodzi również o to, kto jest dobry, kto zły. dla mnie najfajniejszy jest taki irracjonalny świat, liczba powtórzeń różnych zachowań, kręcenie się w kółko. takie trochę szaleństwo, w którym ja też się znalazłam. ja moje życie kojarzę obecnie z kafką. jestem nim zafascynowana. wydaje mi się, że rozumiem rzeczy niezrozumiałe. może w tym jest problem, że ktoś chce coś zrozumieć, ocenić - dobre, złe. te rzeczy się po prostu dzieją. zazwyczaj niezależnie od człowieka.
Kasia Perla że tak zapytam nienachalnie, co w tym fragmencie działo się niezależnie od człowieka?
Kasia Perla - chodzi o wszystko i o nic. Rzecz i kwestia odbiorcy. Ja na przykład nie ustosunkowuje się do Twej pracy stricte emocjonalnie. Czytam to w kategorii ciekawostek, ale nie wyrobiłem sobie zdania na temat Twojego podejścia do ludzi, bo zbyt skromna baza danych, by się na ten temat obiektywnie wypowiedzieć. Ocemniam treść pod kątem funu, ciekawostek i obcowania z jakąś tam dla mnie innością. Oceniam też technikalia, które na pewno na przestrzeni tekstów podciągnęłaś. Choć "podciągnęłaś", to raczej nadużycie. Prędzej: zaczęłaś zwracać na ten aspekt uwagę. Abstrahując od tego czemu, dla mnie jest to świadectwem progresu w sztuce pisania.
Tak więc, ten... tak trzymaj czy coś ;)
betti no faktycznie betii, wyjechałam na zlecenia świadoma tego, że będę spała w dziecięcym łóżku, pod dziecięcą kołderką, że w domu będzie 7 stopni i że nie będzie nic do jedzenia i do picia. wolny wybór szalonego człowieka, który wyjeżdża na hardcorową przygodę swojego życia. a w umowie ma zapewnione wyżywienie, dach nad głową i zdrową psychicznie osobę.
Kasia Perla poza tym napisałam, że trudno wybrać fragmenty, bo wyrwane z kontekstu nie oddają tego całego szaleństwa. jeszcze coś masz do powiedzenia na nie?
Kasia Perla ale w takie wyjazdy chyba wpisane jest ryzyko, a to już zależne od człowieka...
betti a dlaczego w takie wyjazdy ma być wpisane ryzyko? przecież każdy wie, że sprowadza do pracy dorosłego człowieka i normalny człowiek jest świadom, że trzeba mu przygotować godne warunki do mieszkania i do pracy. dla ciebie to jest normalne? takie ryzyko? dla mnie nie. ludzie kasują kupę kasy za znalezienie takiego zlecenia. ono powinno być przygotowane na przybycie opiekunki. dla mnie takie ryzyko nie jest normalne. jakbym chciała ryzykować to bym sobie rano wstawała, biegała palcem po mapie i mówiła: " dzisiaj pojadę sobie tutaj poszukać niedołężnych dziadków, zobaczymy, co mi przyniesie dzień". tymczasem ja wybieram legalnie działające firmy, które oferują sprawdzone zlecenia. takie ryzyko nie jest wpisane w wyjazd. czy ty idąc do pracy, też ryzykujesz, że wejdziesz do pomieszczenia, w którym jest 7 stopni, a twój szef nagle okaże się schizofrenikiem. będąc na miejscu możesz wyjść i nie wracać. tymczasem jadąc tysiąc kilometrów czasami nie ma się tej możliwości. opiekunki to nie małpy, które muszą wpisywać takie ryzyko w swoją karierę zawodową. dla ciebie najwyraźniej tak. zapewniam cię, że jestem takim samym człowiekiem jak ty, i oczekuję zlecenia wolnego od takiego ryzyka.
Ja nie jestem na nie, po prostu grzecznie pytam, nie spodziewałam się, że może być problem z odpowiedzią. Sorry.
zawsze jesteś grzeczna. a ja zawsze jestem niegrzeczna. ty nie winna. a ja jestem potworem.
Kasia Perla ja tu robię za potwora, żeby była jasność... Piszesz, że wybierasz legalnie działające firmy itd, niemniej w sieci pojawia się info o takich wyjazdach i rozczarowaniach. Nie wiem jak to jest, ale ja przed wyjazdem przeczytałabym wszystko na temat danej firmy i poprosiła jeszcze o potwierdzenie wierzytelności czyli świadectwa osób, które pracują w charakterze opiekunek. W życiu bym nie wyjechała w ciemno. Legalnie nie znaczy - dobrze, to nie daje żadnej gwarancji.
betti no widzisz masz do czynienia z głupkiem, który szuka opinii o firmie, rozmawia ze zmienniczkami na miejscu, rozmawia z rodziną niemiecką, jedzie i zastaje coś takiego. ale ty jesteś mądrzejsza. pewnie sprytniej byś to zrobiła i nie wyjechałabyś w ciemno. poszukaj sobie definicji, co to jest wyjazd w ciemno.
betti obawiam się, że twój mózg jest większy od ciebie, jak tak czytam te twoje mądrości.
betti jak zmienisz podejście do mnie to pogadamy, a może jednak nie.
Kasia Perla ja byłam grzeczna, w żadnym miejscu Ciebie nie obraziłam, nie napisałam nigdzie żeś naiwna i głupia, że jak sobie pościeliłaś tak się wyspałaś... zdziwiła mnie jedynie informacja, że wyjazdy są niezależne od człowieka, czyli zależne od kogo? Od osła. który siedzi w niektórych?
Kasia Perla, zarzucasz, że nie zachowujemy się portalowo.
To dam Ci próbkę tego, jak zwykle komentuję. Bez uprzedzeń już, bez emocji. Przeczytasz?
"Ubrana na cebulkę położyłam się do krótkiego dziecięcego łóżka."
"Na cebulkę" w cudzysłowie, bo wtrącasz wyrażenie niedosłowne, w tym wypadku powiedzenie.
"Po pierwsze bałam się, że gdy gwałtownie się na nim ruszę, to pode mną runie. Po drugie nie mogłam na nim leżeć na wznak – było za krótkie. "
Po wyrażeniu "po pierwsze" dwukropek.
"Hmm" piszemy z podwójnym "m", tak się przyjęło w polskiej pisowni. (https://sjp.pl/hmm)
"Od czasu do czasu budziłam się, gdy chcąc ochronić plecy przed zimnym powiewem, próbowałam spać na wznak."
Przecinek po "gdy". Dlatego, że"chcąc ochronić plecy przed zimnym powiewem" to wtrącenie. Zamknęłaś je przecinkiem, ale nie otworzyłaś, więc ten jeden z przodu możesz spokojnie dopisać.
"Zeszłam do kuchni. Zagotowałam wodę w kubku i zalałam to cytrynowe coś w nadziei, że będzie mi cieplej. "
"Coś" w cudzysłowie. Ironicznie, a więc w pewnym sensie metafory cznie, stąd ten cudzysłów.
Dobrze. Pomarudziłam, poprzecinkowałam. Teraz ad rem, czyli do treści.
Twój styl jest taki z lekka gawędziarski, może blogowy; łatwo nawiązujesz kontakt z czytelnikiem poprzez swoją bezpośredniość.
Opisujesz zdarzenie z życia, z codzienności, która jest normalna dla opiekunki osób starszych, pracującej za granicą. Tym razem piszesz nie rozwlekle, w sedno, nie zauważyłam też żadnych emotikonek, więc jest dobrze.
Takie pisanie o życiu, własnych doświadczeniach też jest potrzebne. A na opowi tego mało. Dlatego myślę, że dobrze Twoim tekstom zrobiłoby, gdybyś nie wojowała tak zaciekle z czytelnikami i nieco, choć odrobinę - opuściła gardę.
(****)
właśnie poprawiłaś mnie, redaktora i dwóch korektorów, którzy wykonują to zawodowo. gratuluję.
czym się zajmujesz zawodowo, jeśli można spytac?
Kasia Perla niczym, nie pracuję.
Nie wiem, może nie chcieli za bardzo ingerować w twój tekst?
Dziwi mnie tylko, że pozwolili zostawić "hm". Może jestem zbytnio purystyczna, ale takie drobiażdżki, podobnie jak "ah miast "ach", kłują mnie trochę w oczy :)
Widocznie słabo im płacisz, że odwalają chałturę... gdybyś posiadała jakąś wiedzę, mogłabyś tego dopilnować, a tak - lipa.
betti jest też opcja, że zwyczajnie im to umknęło.
Aha, i tam jeszcze poprawka: dwukropek jak po "po pierwsze", to i tak samo, konsekwentnie po "po drugie". Do wyboru jest jeszcze przecinek, ale okazuje się, że choć bezprzecinkowa pisownia jest dziwna dla oczu, tutaj i ją można zastosować.
Czyli w tym przypadku korektorzy się nie mylili
Odsyłam -----> https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/przecinek-po-czlonie-inicjalnym;12475.html
https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Interpunkcja-inicjalnych-wyrazen-metatekstowych;18343.html
Jak widzisz, wedle drugiego źródła, przecinek stawiasz, jeśli w twojej wyobraźni nabierasz po wyrażeniu "po pierwsze" oddechu.
Czyli przecinek zależy od Ciebie. Zależy od dynamiki, jaką chcesz obdarzyć te dwa konkretne zdania. Sama zdecyduj, którą wersję wolisz.
(Druga cz. komentarza do Kasi P.)
Enchanteuse umknęło - nie umknęło, kogo to obchodzi, stanowisko tej pani jest delikatnie mówiąc nie na miejscu. Zadasz jedno pytanie, a ona już się gotuje i szuka dziury w całym, jakby całe piekło stanęło okoniem do jej wielkiego dzieła.
Bestsellery są poddawane gruntownej analizie, a tu przy dzienniczku pensjonarki, trzeba chodzić na rzęsach, śmieszne.
betti no tak, o tym już z Kasią dyskutowałam.
Ale tu chciałam pokazać, że nie jestem tylko dla gównoburzy, więc wypowiedziałam się odnośnie tekstu.
Prawda jest taka, że, nawet mając korektora, trzeba mieć ogólne pojęcie dotyczące interpunkcji i mniej więcej rozumieć, dlaczego tu a nie tam. Korektor poprawia to, co piszącemu umknęło. A nie za niego odwala całą robotę. Mam wrażenie, że Autorka cały czas upiera się przy drugim. Kasiu, popraw mnie, jeśli się mylę.
Enchanteuse, wybacz, że się wtrącam, ale chciałem tylko podziękować za ciekawe linki. Niby drobiazg, a jekże często używany i pisany.
Adam T nie wtrącasz się absolutnie. To nie rozmowa na priv.
A dobre linki zawsze spoko :)
Przy okazji: wspominałeś coś o stronach, którym ufasz, i którym nie. Masz jakieś konkretne źródła, na których się opierasz, jak sprawdzasz błędy?
(Ja nie mam i chciałabym poznać)
Enchanteuse nie sądzisz, że coś, co umknęło profesjonalistom i mogło by umknąć przy każdej kolejnej korekcie, miało prawo "umknąć" osobie, która nie zajmuje się tym zawodowo? poza tym czasami jedno źródło mówi tak, inne inaczej. miałam np. poprawki, dla mnie jakieś dziwne archaizmy, z którymi nie mogłam się pogodzić. znalazłam źródła, według których zostały one już wyparte i przyjęto nowe formy, które brzmią dla mnie bardziej przystępnie, niż język mojej prababci. myślę, że książka jest w miarę poprawna i zrozumiała dla czytelnika. gdybym miała czekać, aż będzie idealna, nigdy nie weszłaby na rynek. czytając widzę masę powtórzeń. na cztery zdania w trzech jest np. słowo ciasto. no i co z tego? gdy się siedzi w tekście i poprawia setny raz, nie ma się do tego dystansu i takie rzeczy umykają. zwykły czytelnik nie zwróci na to uwagi, a niezwykły, jak ma z tym problem, to niech bierze książki z wyższej półki. jeśli o hm chodzi, nigdy nie piszę z jednym m, więc raczej to nie umknęło, tylko zostało celowo poprawione.
do betti: "Widocznie słabo im płacisz, że odwalają chałturę... gdybyś posiadała jakąś wiedzę, mogłabyś tego dopilnować, a tak - lipa." - to jest właśnie ta merytoryczna krytyka, którą niektórzy z opowi się tak szczycą? takich pieniędzy, jakie ja wydałam na książkę, to ty na oczy nie widziałaś. może w tym leży twój problem... powiedz mi, po co człowiek ma zatrudniać redaktora i korektora, jeśli ma pilnować jego pracę? nie byli to ludzie z ulicy, tylko sprawdzone osoby, które pracują w tym zawodzie latami. zdałam się zupełnie na nich. moim zdaniem to jest zdrowe podejście. gdy oddaję auto do mechanika, również nie stoję nad nim i nie tłumaczę mu, co ma robić. wiedzę posiadam i to obszerną w wielu dziedzinach, pisać też potrafię, na tyle, na ile to jest konieczne. przy poprawkach sprawdzałam tylko, czy sens tekstu nie został zmieniony, bo to było dla mnie najważniejsze. twoja uwaga, o tym ile zapłaciłam, a ile nie zapłaciłam i czy było to wystarczająco dużo, czy za mało, świadczy jedynie o twoim poziomie. i ty się jeszcze dziwisz, że twoje wypowiedzi budzą we mnie agresje? jak już pisałam. jakby ktoś zadał sobie odrobinę trudu i prześledził, dlaczego moje podejście do niektórych pożal się Boże krytyków literackich jest takie, jakie jest, z pewnością by to zrozumiał. moją historię z opowi uważam za zakończoną. prócz złych emocji nie wniosła ona nic do mojego życia.
Robert, dzięki.
Kasia Perla oczywiście, że mogło. Zajmuję się tym hobbystycznie. Napisałam ten komentarz po to, by pokazać Ci, że nie przyszłam tu zwabiona swądem gównoburzy, ale czytałam. I czytałam uważnie, a że mam manierę poprawiania, napisałam swoje wątpliwości.
Są różne podejścia do jednego tematu, dlaczego nie miałoby być kilka różnych pisowni.
Tutaj akurat jest kwestia tego typu, że twoja książka gatunkowo jest tak umiejscowiona, że literackość (dbałość o brak powtórzen itp) nie jest szczególnie pożądana.
Więc myślę, że korektorzy nie chcieli zbytnio ingerować, no a jeśli chodzi o przecinki to albo im umknęło, albo są dwie poprawne pisownie.
Tyle.
Enchanteuse niektóre powtórzenia były błędem i sama to widzę, niektóre może faktycznie oddają obraz tego, że ciągle się kręcę w kółko. a ingerencja była ogromna. po każdej korekcie była masa poprawek. wiadomo, że po każdej kolejnej korekcie znaleziono by kolejne błędy. ale jak już pisałam - książka nigdy nie weszłaby na rynek. wydawnictwo miało na prace nad książką 3 miesiące. z redaktorem cztery. w międzyczasie ja musiałam każdą korektę zaakceptować. siedziałam po nocach, żeby się wyrobić, bo mimo wszystko wolałam sprawdzić, czy nie zmieniono mi sensu. jestem zadowolona, pomimo, że książka mogła być lepsza. uważam, że wydawnictwo wykonało kawał dobrej roboty.
Kasia Perla ja tam patrzę ludziom na ręce szczególnie, kiedy wydaję duże pieniądze. Tylko osoba naiwna na to nie patrzy, takie jest moje zdanie. Zarobiłaś jak piszesz ciężko i ot wydajesz, bez sprawdzenia czy ludzie faktycznie coś za to robią? Bardzo dziwne. Swoją drogą jesteś idealnym kąskiem dla wszystkich naciągaczy... no, ale mam nadzieję, że wydanie ''książki'' jest dla Ciebie wystarczającą rekompensatą. Co prawda utopiłaś te pieniążki, ale wydawnictwa muszą jakoś sobie radzić i to szczęście dla nich, że są takie osoby jak Ty...
betti bo jesteś złym człowiekiem, nie ufasz ludziom, nie wierzysz, że ktoś coś potrafi, uważasz, że sama wszystko potrafisz najlepiej. jesteś pełna zawiści, zazdrości. a co tak naprawdę potrafisz musisz sama wiedzieć. pewnie dlatego tak krytykujesz na forum innych. próbujesz ich upodlić, by stłumić własne kompleksy, ukryć własną niewiedzę, nieporadność, nieżyciowość. pracę wydawnictwa na tyle, ile powinnam, kontrolowałam. nie zamierzam się jednak wpieprzać z poprawną polszczyzną ludziom, którzy latami się tym zajmują, którzy kształcili się w tym kierunku i którzy wiedzą lepiej.
Kasia Perla masz rację, nie jestem naiwna, bo niby czemu miałabym być? Na zaufanie trzeba zapracować, takie jest moje zdanie. Jeżeli przez to jestem osobą podłą, to wolę być podłą niż głupią.
Nie próbuję Ciebie upodlić, zwróciłam Ci jedynie uwagę na głupoty jakie robisz. Ja rozumiem, że bardzo chciałaś mieć własną książkę, ale dążyć do tego na ślepo, nie mając żadnego przygotowania i jak widać rozeznania, to przecież szczyt absurdu.
Tak naprawdę nie powinnaś chwalić się tą książką na portalach literackich, gdzie każdy ma jakieś pojęcie o sztuce pisania, bo zawsze zostaniesz wyśmiana... Nie lepiej chwalić się rodzinie, znajomym itd? Przemyśl to.
spadam sobie pogawędzić w łóżeczku. dzięki, że chociaż dostrzegasz, że takie teksty też są potrzebne. nie zamierzam odpuścić dyskusji z pewnymi ludźmi, którzy czepiają się dla zasady. nawet jeśli to zaszkodzi książce. taka jestem. nie układam się, tak jak innym pasuje, byle coś osiągnąć.
W sumie to ten fragment do niczego nie prowadzi. Taki tam wycinek, napisany całkiem dobrze, ale zupełnie nie intrygujący. Jak już wstawiać tylko fragmenty to lepiej wybrać coś, co bardziej zainteresuje czytelnika i sprawi, że pomyśli "oj, przeczytałbym tę książkę".
pisałam wyżej, że w mojej książce nie ma wielu fragmentów, które wyrwane z kontekstów mają sens. większość opowiadań jest ze zleceń, gdzie pracowałam z osobami demencyjnymi. wyrywając fragment, jak babka pakuje poduszki do reklamówki, żegna się ze mną i idzie "do domu" nic nie osiągnę, bo właśnie usiądzie sobie taki Buczybór i powie, że babka spakowała się i poszła do domu i co w tym interesującego. dopiero czytając całość, można zrozumieć, o co w tej książce chodzi. kobieta pakuje się bowiem kilka razy dziennie, przeżywa dramaty, codziennie dowiaduje się, że jej mąż nie żyje, a ja w tym wszystkim tkwię i muszę znaleźć sposób, by te całe doświadczenia były dla niej, jak najmniej bolesne. każde wydarzenie samo w sobie wydaje się nie warte uwagi, a połączone w całość już tak. Może zaznaczę, że nie jest to złośliwe, zanim znowu zaczniecie mnie krytykować za to, że źle znoszę krytykę. to stwierdzenie faktu. fragmenty wybrałam takie, które wydają mi się zabawne, żeby zachęcić. natomiast nijak nie oddają one tego, o czym traktuje książka.
które są zabawne i które można oderwać od całości, bez ryzyka, że będą bez sensu.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania