Stiven Universe : Historia Pewnego Zombie
W Kryształowych Zdrojach od dwóch dni padał deszcz oraz wiał silny i porywisty wiatr, więc nie było mowy o żadnej nowej misji. Stiven tylko siedział w fotelu i czytał swój ulubiony komiks , a Granat jednym okiem spoglądała na niego od czasu do czasu . Perła natomiast co chwilę patrzyła w okno, poszukując wzrokiem jakiegoś poważnego problemu , aby uwolnić się z tego domowego więzienia. Po pewnym momencie zauważyła zielonego człowieka, który chodził po chodniku. Najwyraźniej czegoś szukając. Dziewczyna przejęła się tym bardzo bo niepokoiło ją nawet umiejętność chodzenia tej dziwnej istoty , dlatego też postanowiła zapytać się jej przywódcy co to takiego jest ? Stiven jednak się tym nie przejął, lecz Granat tak. Widząc dziwne zachowanie swojej przyjaciółki , dotarło do niej iż Perła będzie chciała odejść. A co gorsze zerwać ze Stivenem. Trochę racji ma, że nie warto żyć , z takim człowiekiem jak on.
- Dokąd się wybierasz ? - Stiven nagle odzyskał przytomność.
- Idę ratować ci życie. - odparła Perła.
- Słucham ? Chcesz zakończyć nasz związek? - chłopak gwałtownie odłożył komiks i wstał z fotela.
- Tak. Zrywam z Tobą ! Nie warto być z takim chłopakiem jak ty ! - krzyknęła , po czym odwróciła się do Granat , żeby podziękować jej za wszystko; że zawsze ją wspierała , że zawsze przy niej była kiedy potrzebowała pomocy.
- Żegnaj Kochana. Byłaś wspaniałą przyjaciółką. Jeżeli zginę, to będziesz o mnie pamiętała ? Obiecujesz ?
- Oczywiście Perła. Będę płakać przez całą wietrzność , jeśli nie wrócisz. Słowo Honoru ! - obiecywała przyjaciółce Granat, przytulając ją najmocniej jak potrafiła.
- Dobrze. Do zobaczenia , a i ty też Stiven - powiedziała Perła całując go w policzek , stojąc w drzwiach po czym delikatnie zamykając je za sobą - wyszła. Nie pozostawało im nic innego , jak pobiec za nią bo przecież Stiven nie chciał stracić swojej ukochanej dziewczyny na zawsze.
Komentarze (6)
Opowiadanie strasznie chaotyczne. Nie wiedziałem czym/kim jest Granat i Perła. Na początku myślałem, że Granat to pies.
Enigmatyczny "zielony człowiek" wydawał się być kluczowy dla fabuły, ale dialog pokazał, że bohaterowie są na tyle nieprzewidywalni, że losowa rzecz potrafi drastycznie zmienić ich życie.
Mam wrażenie, że gdzieś jest jakiś fragment opowiadania, którego nie przeczytałem, dlatego tego nie rozumiem. Podeślij link jeżeli tak jest :)
Pozwolę sobie wypisać moje notatki po przeczytaniu:
"Stiven" -> może się nie znam, ale takie spolszczenie imienia Steven brzmi dla mnie jak Brajan. No kwestia gustu :)
"bo niepokoiło ją nawet umiejętność chodzenia" -> niepokoiła?
"jej przywódcy co to takiego jest" -> czyj ten przywódca? Istoty?
"chodzenia tej dziwnej istoty , dlatego też" -> spacja po przecinku, a nie przed i po.
"wietrzność" -> wieczność?
"Stiven jednak się tym nie przejął, lecz Granat tak. Widząc dziwne zachowanie swojej przyjaciółki , dotarło do niej " -> wtedy zrozumiałem, że Granat to żeńskie imię. To nie było oczywiste.
Pozdrawiam :)
Bardzo mi się podoba ta historia :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania