Strach przed nicością
Obudziłem się dzisiaj rano
Pełen dziwnego lęku
Że stracę to czego nie posiadam
Pewnego dnia ktoś przyjdzie
I powie odejdź
Nie dając nawet chwili na pożegnanie
Spojrzeniem, bezszelestne
Założę wtedy płaszcz i buty
Nie minę Cię już więcej na korytarzu
Ty nie zapomnisz
Musiałabyś najpierw pamiętać
Ja nie zapomnę
Nie umiem powiedzieć dlaczego
Jedyne co mam
To "dzień dobry", "na razie", "co u Ciebie słychać"
Przyznaj, że to niewielki majątek
Jak bardzo musiałem być biedny
By tak wysoko cenić
Proste słowa i ciche spojrzenia
Zatracę siebie i będę kimś innym
Ubiorę się w inne słowa
Będę klaskał najgłośniej
Jak umiem
By nie zabrakło mi czwartków
Kiedy przepuszczam Cię w progu
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania