"Straszny sen Dzidziusia Górkiewicza"

Dotarło do mnie, że nikt z trzydziestu tysięcy

krakowskich poetów nie przyjdzie na mój pogrzeb,

już bez obawy przed obłożeniem ekskomuną.

 

Chichrałem się tym aż do obiadu, Na deser

była niemal namiętna epifania: Garou pozmywaj,

z ust żony nie do zdarciam niczym Cindy Crawford

z drugiej strony kawalerskiego lustereczka.

 

Ledwo zacząłem liczyć manowce,

nagle, we śnie, słabnący, najstarszy,

jeden z czterech szwagrów Apokalipsy,

nie mógł przerwać eutanazji na własne życzenie.

I oszalał.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • JagVetInte
    Garou, pozmywaj 😏. Pamiętam ten utwór.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania