Pod znakiem śmierci

Pod znakiem śmierci

* * * 1. Strata

Dzień nie zapowiadał się dobrze. Z samego rana kogut jakoś fałszywie zapiał ochrypłym głosem.

Suche powietrze na podwórku stało w miejscu. Jedynie chwilami od jeziora dochodził tajemniczy szept liści topoli, potrącanych lekko przez głębokie oddechy jeziora.

Ptaki jakby oniemiały, zamilkły.

Nagle wiatr zawirował i porwał drobne kawałki słomy i plew w górę.

Starzy ludzie powiadali, że to diabeł zakręca ogonem.

Z domu wyszedł gospodarz i zdziwiony pyta:

- A ty chłopaku już wstałeś?

-Tak. I zjadłem już śniadanie.

-To jesteś zuch. Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje.

Moja koleżanka z pracy odpowiedziałaby zapewne: „Daje więcej do pracy!”

Gospodarz pierwsze kroki, jak zwykle, skierował do stajni. Siwa klacz opadała z sił z powodu podeszłego wieku. Zaczęła się pokładać. Śmierć zbliżała się dużymi krokami.

- Wyprowadźmy ją na podwórze - powiedział gospodarz Kazimierz do swego syna Antoniego.

- Złapie trochę świeżego powietrza to się jej poprawi.

- Ojciec, to ja wezmę siwą i przy linie zrobimy lonżowanie, żeby się nie pokładała.

- Dobrze. Niech się rozrusza.

Wszystko na próżno. Ledwie powłóczyła nogami. W końcu położyła się i już nie wstała.

Śmierć ją dogoniła.

- Bierz zadzwoń po samochód z wyciągarką do służb sanitarnych.

Służba sanitarna przyjechała i bezwładne ciało z wielkim trudem wciągnęła na samochód i zabrała.

- Sto złotych się należy - zawołał kierowca

W taki oto sposób gniady wałach Bujan stracił matkę. Na krótko pozostał sam w stajni. Czy wiedział co się dzieje? Nikt nie zwrócił na to uwagi. Skupiliśmy się wszyscy na dogorywającej siwej klaczy.

Nastąpił okres smutku, jak po śmierci bliskiej osoby.

Gospodarz nie płakał. W końcu był na kilku wojnach widział nie jedną śmierć.

Dziwnie tylko oczy jemy błyszczały i wilgotniały.

Śmierć bliskich zawsze jest okrutna dla tych, którzy pozostają przy życiu.

Średnia ocena: 3.6  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania