Strażnik, który nikogo nie ocalił
Liczyłam oddechy
kiedyś, lecz
pogubiłam się w liczbach
Byłam w kokon zawinięta,
wtedy oczy tych wszystkich
niewinnych istot się na mnie nie patrzyły.
A ich matki długimi nocami do mnie nie szeptały.
Wciąż mi ślą złudzenia,
o ziemi czarnej.
Próbowałam wiele razy
Zacząć od początku układać czas,
aby nikogo nie ranił.
Giną
Być może w rękach trzymam cały świat
ale, nie ocalę nikogo.
Znałam datę śmierci swojej,
zanim przyszłam na świat
bałam się jej wtedy,
potem postawiłam stopę na ziemi.
Wiele razy łudziłam się,
że nie odejdę szybko w zapomnienie
bo to było by straszniejsze
od samej śmierci.
Ja nie mam córek, nie mam synów
jedynie wrogów
oni swą pamięć o mnie
zaszczepią we wnukach,
zostanę w legendach.
Winna wspomnieniu topniejących łez ludu, od rosnę jak róża cherokee.
Komentarze (1)
Utwór budzi ciarki i poruszenie. Jest piękny! Pozdrawiam i zostawiam ocenę 5.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania