Strażnik, który nikogo nie ocalił

Liczyłam oddechy

kiedyś, lecz

pogubiłam się w liczbach

 

Byłam w kokon zawinięta,

wtedy oczy tych wszystkich

niewinnych istot się na mnie nie patrzyły.

 

A ich matki długimi nocami do mnie nie szeptały.

Wciąż mi ślą złudzenia,

o ziemi czarnej.

 

Próbowałam wiele razy

Zacząć od początku układać czas,

aby nikogo nie ranił.

 

Giną

Być może w rękach trzymam cały świat

ale, nie ocalę nikogo.

 

Znałam datę śmierci swojej,

zanim przyszłam na świat

bałam się jej wtedy,

potem postawiłam stopę na ziemi.

 

Wiele razy łudziłam się,

że nie odejdę szybko w zapomnienie

bo to było by straszniejsze

od samej śmierci.

 

Ja nie mam córek, nie mam synów

jedynie wrogów

oni swą pamięć o mnie

zaszczepią we wnukach,

zostanę w legendach.

 

Winna wspomnieniu topniejących łez ludu, od rosnę jak róża cherokee.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Hubert Marianowicz ponad tydzień temu

    Utwór budzi ciarki i poruszenie. Jest piękny! Pozdrawiam i zostawiam ocenę 5.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania