Strefa graniczna

Przepłynęliśmy rzekę, ale nasze włosy i ciała były suche. A mimo to lśniące – szczęściem i zachwytem.  W snach, książkach i filmach wszystko jest możliwe.

"Wichrowe Wzgórza"... Pamiętasz?

Tak, nam się to przydarzyło. Wyczarodarzyło.

W twoich oczach błyszczało światło odbite od nurtu rzeki płynącej przez wrzosowiska. Miałeś rozpromieniony słońcem uśmiech. Szeptałeś "Ann... Annie..." i tarmosiłeś czule moją krótką, kruczoczarną czuprynę. Czułam rozpierające szczęście, spełnienie i ciepło twoich dłoni.

Szliśmy powoli ścieżką pomiędzy bezkresem fioletu, zapach uderzał nam do głów, wokół roiły się dobre wróżby.

Zbieraliśmy je i opakowywaliśmy w pozłotkę własnych oczekiwań, by móc wręczać je sobie bez końca.

Tobą oszalała, mulinowa, postradana zmysłem, uzależniona, a jednocześnie wreszcie prawdziwie wolna. Wreszcie. Ty też? Ja też. W nałogu siebie. Zaimkowo byliśmy dla siebie stopniem wyższym.

Jeszcze moment, krótka chwila, która unosi nas na fali wzruszeń.

Ale za następnym wzgórzem jest już inny świat. 

 

*

 

Niektórzy uważają, że sen to rodzaj śmierci. 

A może jest na odwrót? 

Cmentarze nie są dla martwych, są przecież pełne życia. To miejsce jest tylko sienią, gdzie zostawia się buty. Ale trawa jest tak samo miękka na zielono po obu stronach. Czyli właściwie gdzie? Przecież to królestwo nie posiada granic.  Przecież miłość nie ma granic. A życie i śmierć jest dla niej jak parkan  dla ptaka. Żywo-płot. Jak miasta bez murów, zamki bez zamków, ogrody bez płotów, drzwi bez klamek, pokoje bez ścian. Granice zbudowane są tylko ze słów.

 

Nasze rozmowy możemy odwiedzać już tylko na cmentarzu. Książka, żarówka, szklanka. Umysł wyprzedza rzeczywistość. Właściwie mogę nie robić nic, bo przecież wiem, jak to będzie i co wypłynie z moich ust. Już chyba od dawna. A jednak niepewnie, może nawet wbrew sobie, próbuję jeszcze za coś złapać. I nie wiem, po co. Brak porozumienia w tym wypadku jest tak niezaprzeczalnie niedojrzały. Wbrew pozorom i brakom wypadków. Wbrew publice, komentarzom i radom. Nic nie dzieje się według schematów. Jakie to złudne, nudne i brudne. 

 

To nie tak, że byłam dumnym łabędziem, co teraz stracił pióra. 

Piór mi zawsze brakowało. Skrzydła od dawna mnie nie zdobią ani nie unoszą. 

Jestem połamana. 

 

Długo szukałam słów, którymi wreszcie mogłabym opowiedzieć swoją historię. Opowieść o wrzosowych polanach, moich prywatnych Wichrowych Wzgórzach. 

Nic odpowiedniego nie przyszło mi jednak do głowy. 

Może kiedyś... Może kiedyś słowa nabiorą wagi sensu. 

Średnia ocena: 2.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Piotrek P. 1988 2 tygodnie temu
    "Strefa graniczna", jak i seria ogryzków: wesołe, zaskakujące i ciekawe. 5, pozdrawiam :-)
  • zyzola 2 tygodnie temu
    "Wesołe, zaskakujące i ciekawe" - ciekawa interpretacja :) Dziękuję.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania