Struna poszarpana przez kwadranse
Nie lubię poniedziałków, zwłaszcza dzisiejszego.
Do północy zostało piętnaście kwadransów.
Na liryzm się nie zbiera, gdy przecieram oczy,
porażona odłamkiem seryjnych niuansów.
W obronie wzrok wyostrzam,
sama znowu ostra.
I oschła, i jak struna, i jak nie kobieta,
bo kobieta jest wiotka, a ja... Taka - nie tak.
Do jutra może zmięknę, ocieplę się, zgłaszczę...
Kwadranse do północy... Ogrzeję się. Płaszczem.
Komentarze (10)
Jakoś tak mnie naszło przy czytaniu...
Dziękuję
zobaczyć siebie
we właściwym świetle
...
Pozdrawiam serdecznie
Miłego dnia
Dzięki bardzo i pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania