Struny pod skórą
Twoja cisza brzmi jak wiolonczela.
Dotykasz mnie nie ręką,
a dźwiękiem.
Wibruję od środka,
jak kieliszek po ostatnim łyku wina.
Szeptem uczysz mnie języka,
który mówi się tylko nocą —
bez słów,
z oddechem między nutami.
Zwijam się w twoim cieniu,
jak nuta na pięciolinii —
cicha,
ale bez niej
melodia nie ma sensu.
Twoje dłonie grają na mnie
jak na starym instrumencie —
łagodnie, z pamięcią,
która boli piękniej niż przyszłość.
Nie patrzysz.
Ale wiem —
czujesz każdą moją drżącą strunę —
każdy ślad, który po sobie zostawiasz.
Kiedy odchodzisz,
wciąż brzmisz we mnie —
cicho, jak echo
z opuszczonej sali koncertowej.
A ja?
Zamykam oczy
i słyszę nas —
między jedną pękniętą nutą
a westchnieniem.
Komentarze (1)
NO!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania