Strzały w Vegas
Z miasta grzechu wyłonił się
Mroczny rycerz w złotej zbroi z bronią
Zdjął maskę chrześcijanina
Zakwitły w nim kwiaty zła
Pośród świateł dźwięki muzyki
Kule spadały jak meteoryty
Tam nie ma Boga
Sami go eksmitowaliśmy
Albo wyprowadził się sam
Widząc tę rozpustę
Gdzie było przykazanie z Dekalogu
Nie zabijaj
Gdzie było człowieczeństwo?
Kiedy padały strzały
W sercu hazardu
Komentarze (3)
Wychodzi na to, że gości zaczął se strzelać do ludzi na ich życzenie, bo eksmitowali Boga. Tak sobie pomyślałem, co by poczuli ludzie, którzy stracili na tym koncercie bliskich, czytając Twój wiersz. Ty pomyślałaś?
Nie podoba mi się. Pozdrawiam
Ciebie Pan Bóg opuścił?
A ja spojrzę ponad to. Mi się podoba. I nie muszę się zgadzać z przekazem, by tak rzec.
Nie jest miałkie, nie jest nijakie. W tym poprawnie-smutnym jak pizdu świecie, to już cuś.
Acz, byśmy się zrozumieli, siniorita autorko, arcydzieło tyż nie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania