Styczeń

Sylwester spędzony w rodzinnym gronie, był cudowny. Od dawna takiego nie przeżyła, wszyscy siedzieli przy jednym stole, śmiejąc się i ciągle żartując. Spoglądała na nich z uśmiechem na twarzy, chociaż w sercu ogromną pustkę miała. Zbliżała się północ więc wyszli przed blok, razem ze wszystkimi sąsiadami przywitać nowy rok. Wybiła 24.00, fajerwerki w górę poszybowały. Szampany rozlewały się po kieliszkach, każdy krzyczał sobie życzenia. Takiej atmosfery dawno nie doświadczyła. Po powrocie do domu nie miała już sił i położyła się od razu spać, rodzina dalej świętowała.

Nowy Rok minął jej tak samo jak każdy dzień, wpatrzona w laptop, rozmawiając ze znajomymi, którzy tysiące kilometrów od Niej. Zazdrościła im tego, że mają swoje szczęście obok siebie... Jej chłopak na drugim końcu kraju. Tego dnia nawet on nie miał czasu, by z nią rozmawiać. Czuła się bardzo samotnie, postanowiła resztę dnia przespać wtulona w swoją poduszkę.

 

Obudziła się dopiero w południe 2 stycznia, jak na zimę był to ciepły dzień, pełen słońca. Usiadła na parapecie jak to miała w zwyczaju z kubkiem gorącej herbaty, przykryta kocem w koty. Patrzyła na dzieci bawiące się na podwórku i śmiała się z ich figli na śniegu.. Marzyła by znów móc mieć 10 lat i być beztroską dziewczynką.

Usiadła jak zawsze o 20.00 do laptopa, przeglądała swoje ulubione strony, aż nagle rzuciła jej się w oczy wiadomość od Niego, nieznajomego chłopaka, napisał jej, że spodobała mu się i chciałby chętnie ją poznać. Była niezbyt przekonana do takich znajomości, ale jego oczy były zniewalające.. Pomyślała, że jeżeli tak działają na nią, gdy widzi je na zdjęciu to co to musi być w rzeczywistości. Zdecydowała się odpisać i tak zaczęła się ich znajomość.

Każdego dnia dowiadywali się o sobie coraz więcej, a coraz mnie stawało się tajemnicą. Zapragnął się z nią spotkać, lecz ona była chora.. Po Sylwestrze została jej pamiątka w postaci anginy i zapalenia uszu, przez które prawie wcale nie słyszała. Dla Niego nie było to przeszkodą, pragną tylko się z Nią zobaczyć. Po wielu dniach namówień zgodziła się. Miał przyjechać do Niej w sobotę pociągiem, a ona miała czekać na Niego na stacji w czerwonym płaszczu.

Jak obiecała tak zrobiła, chora z gorączką ale czekała, a on przyjechał z czerwoną różą. Na powitanie pocałował ją w rękę i skrzyczał za brak rękawiczek, po czym chwycił za obie dłonie i zaczął w nie dmuchać na rozgrzanie. Zawstydzona wyszeptała drżącym głosem aby pójść do Niej. Całą drogę nie mówili do siebie ani słowa.. Była tak zawstydzona, że nawet nie miała sił spojrzeć mi w te zniewalające oczy. Gdy już zaszli do domu, On podszedł do jej rodziców przedstawił się, ucałował matkę w dłoń i wręczył jej czekoladki, a ojcu butelkę dobrej Brandy.. Dodał, że nie wypada przychodzić z pustą ręką i uśmiechnął się.

Usiedli w jej pokoju, Ona poszła szykować herbatę i jakieś przekąski, a On w tym czasie oglądał jej pokój, zdjęcia na regale i pamiątki w wypraw dziewczyny. Kiedy już usiedli blisko siebie zaczęli w końcu rozmawiać, lecz nadszedł moment niezręcznej ciszy, w której ich oczy się spotkały. Zamarła wpatrując się w Jego zielone oczy, czuła dreszcz przechodzący jej ciało, gdy dotknął jej policzka. Zapatrzeni w siebie siedzieli dłuższą chwilę, aż w końcu ją pocałował. Każdy wie jakie to uczucie, gdy całujemy osobę pierwszy raz.. Te motylki w brzuchu i to zawstydzenie, gdy znów spojrzymy sobie w oczy po pocałunku. Mieli dokładnie to samo, a na dodatek później siedzieli wtuleni w siebie i dalej rozmawiali. Mijały godziny, nadszedł wieczór... On zaproponował by napili się wina, które wcześniej jej wręczył, gdy już byli w domu. Zgodziła się, rozstawiła świeczki i zapaliła je. Ahh.. ten nastrój świec o zapachu pomarańczy i czerwone wino plus dwójka ludzi, którzy czuli się przy sobie jakby znali się od wielu lat. Czyż istnieje coś piękniejszego?

Nadeszła chwila pożegnania, dziewczyna uprała się, że odprowadzi go na pociąg. Nalegał by została w domu, nie chciał by wylądowała w szpitalu na zapalenie płuc. Jednak postawiła na swoim. Jak to w zimę pociąg opóźnił się stali chyba z pół godziny, było jej bardzo zimno, ale on ją ogrzewał. Kiedy już nadjeżdżał pociąg pocałował ją namiętnie i wyszeptał "Do zobaczenia Kochana". Z uśmiechem na twarzy pomachała mu i poszła do domu. Kiedy tak szła wciąż myślała czy na prawdę jeszcze się zobaczą, czuła się jak nastolatka, która zauroczyła się pierwszy raz w życiu.

Po powrocie do domu pisali ze sobą do późnej nocy sms-y. Na dobranoc napisał jej "Dziękuję za wspaniały dzień oraz wieczór. Nie mogę się doczekać by znów posmakować Twych słodkich ust. Śpij piękna". Nie czuła się tak już od dawna, z myślą o zielonookim chłopaku zasnęła.

 

I tak mijały dni dwójce młodych ludzi zauroczonych swoją osobą. Przed następne dni niekończące się rozmowy, długie wieczorne telefony, słodkie wiadomości na dobranoc. Weekendy wspólnie spędzone u Niej, wieczory przy świecach i winie. To stało się ich tradycją.

Po paru dniach spotkań i wspólnych wieczorach, On usiadł blisko Niej, wziął jej dłonie w swoje, spojrzał głęboko w oczy i zadał pytanie. Może dziecinne, ale chciał mieć pewność czy Ona czuje do Niego to samo. Spytał czy chce z Nim być. Nie wiedziała co ma odpowiedzieć, niby była w związku ze swoim chłopakiem, z którym dzielą ją kilometry.. ale on od Sylwestra nie odezwał się do Niej słowem, nie wiedziała czy nadal o Niej pamięta, czy dalej ze sobą są. Zaryzykowała i się zgodziła, chciała być w końcu szczęśliwa i mieć Ukochanego blisko siebie, a nie na drugim końcu kraju. Szczęśliwi zapieczętowali początek swego związku namiętnym pocałunkiem.

Tego dnia Jego siostra miała urodziny, więc musiał szybciej wrócić do domu, by po świętować jeszcze z rodziną i ogłosić, że znalazł wymarzoną dziewczynę. Pożegnali się jak zawsze na stacji, z której odjeżdżał pociąg. Nie pisali ze sobą już tego wieczoru, chciała mu dać spokojnie świętować z rodziną i położyła się spać.

W nocy obudził ją telefon, dzwonił nieznajomy numer po raz trzeci już, a była 2.00 w nocy, zdecydowała się odebrać, to był Jego ojciec, chciał poinformować ją, że jej Ukochany jest w szpitalu. Przestraszyła się, bo jeszcze nie było wiadomo co jest przyczyną Jego problemów z oddychaniem i zatrzymywaniem się serca. Dopiero nad ranem usłyszała Jego głos, wypadek z przed roku, w którym brał udział dalej dawał się mu we znaki. Dziewczyna w tamtym momencie zdała sobie sprawę z tego, że bardzo jej na Nim zależy.

 

Do końca stycznia każdy weekend spędzali ze sobą, gdy już wyzdrowiała chodzili na zimowe spacery, bawili się w śniegu jak dzieci. W końcu mogła poczuć się tak beztrosko, tak jak zawsze marzyła siedząc w oknie patrząc na dzieci. Czuła się przy Nim wyjątkowo i nie chciała by się kiedykolwiek to kończyło.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania