Substancje nakazane

jak wyobrażam sobie potworność

pierwszych chwil bez ciebie? budzę się,

kompletnie nagi, w ciemnym zaułku

Narajangondźo albo innego egzotycznego

miasta, w którym nigdy nie będę,

 

usmarowany seledynową farbą, z camembertem

między pośladkami i naklejką przedstawiającą

jelonka Bambi na środku czoła.

żeby było śmieszniej.

 

krzyk, bezskuteczne próby dogadania się

z lokalsami. niech ktoś mi wreszcie pomoże,

bo od nie mówiących po angielsku policjantów

jedynie dostałem pałą!

 

zimno i głód. święty Aleksy-menel-Godzuki

zwinięty w naleśnik koczuje pod plakatem

reklamującym Godzillę XV. ryk, z bezsilności.

 

zaprzyjaźnienie się z wykolejeńcami, deale na migi.

robienie paskudnych rzeczy, byleby przetrwać.

szpetnokształtne dziewczyny częstujące

tym i owym. zlizywanie zawartości strzykawek.

 

sreberka, pazłotka, parszywe kadry niejako

przesuwające się obok mnie. piloerekcje,

stroszące się skóry. chwile wesołe jak ból

zębów albo drutowanie ryja.

 

i ten ciągły brak, niezagłuszalny. papierowe

uliczki potiomkinowskiej metropolijki.

miasto właściwe trwa dalej.

 

tak odległe, nieosiągalne. a mi

coraz durniej. aż po obłęd.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Grain 8 miesięcy temu
    metropolijka jak już to, czy nie aby od Stołytypina,
  • Grain 8 miesięcy temu
    wioska potiomkowska, kojarzy się jednoznacznie

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania