Sukcesja
Moja córka ma teraz moje dawne oczy.
Te niespokojne, wiecznie czegoś głodne, szukające.
Biega po świecie, gubi klucze, potyka się o własne serce.
Chciałabym rozłożyć przed nią poduszki,
podtrzymać za łokieć.
Ale milczę.
Siedzę na kanapie i piję kawę.
Wiem, że musi sobie te kolana pozdzierać sama.
Dokładnie tak, jak ja zdzierałam je w latach dziewięćdziesiątych.
Blizny to najlepsze tatuaże, jakie daje nam życie.
Kiedy przychodzi, zmęczona, płakać w moje ramię,
nie daję dobrych rad. Nie mówię:
„A nie mówiłam?”.
Po prostu jestem.
Jak stary, ciepły piec kaflowy, przy którym można ogrzać zmarznięte dłonie.
Komentarze (4)
I o to w życiu chodzi aby na ramieniu Mamy znaleźć oparcie.
A własne doświadczenia są często najlepszą szkołą
to bardzo ważne, by mieć kogoś kto chce się wysłuchać
Barmaria to prawda. Najlepiej uczyć się na swoich błędach. Pozdrawiam serdecznie!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania