Sukienka
Twoja nędzna sukienka,
radość mi odbiera,
odbiera mi rozum,
odbiera rytm serca,
to mózgu nędza,
wyschnięta studzienka,
skweru mchem porośnięta,
jak magiczna perełka,
jak zwiędła panienka,
jak micha pełna,
niewdzięczna,
cholerna sukienka,
pierdolona suknia,
jak mnie ona wkurwia,
wkurwia jak nasturcje ameby,
jak żubra mewa w knieji,
jak hipstera skin,
jak żółć krew,
jak biedę pieniądze czyjeś,
jak gardło w krtani,
jak struny głosowe kogoś kogokolwiek,
maryja panna syna rodzi,
mi to jakiś pedofil,
skomle o boże ciało,
nastało co nastało,
wszystko się porąbało,
wisiało dlugo wisiało,
jak dług raty,
jak szczur w kraty,
jak supeł niedbały,
jak fiut w pizdzie,
tak i ty kręcisz śmigłem ,
na wietrze twe zaplute serce,
jak w lecie sztuczne kobierce,
ołtarze ze stali,
my cali nadzy,
jak szpiedzy na cudzej miedzy,
jak w niebie świńskie mędy,
palisz skręty i jesteś bardzo jebnięty,
od maryśki ci tak odjebało,
mówiłem lepiej ciągnij kryształ,
po nim tak nie odpierdala,
ale ty wyschłaś jak czyjś chory stryj,
stul ryj ci powiem,
gdy cię spotkam,
masturbuje cyrklem nerkę,
jak chorą panienke, na narkolepsje mam ochotę,
jak na ponurą obdartą sukę,
w cipce tkwi szczęście.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania