Poprzednie części: Super by było... część 1
Super by było... część 6
Byłoby super, gdyby człowiek zawsze wiedział, jak się zachować w niespodziewanej sytuacji. By, kiedy chce zrobić na kimś wrażenie, mówił właśnie to, co tamten chciałby usłyszeć, ale by równocześnie było to zgodne z jego przekonaniem.
~*~
Całość w Zeszycie szóstym mojej książki Opowiadania z zakładką :)
Następne części: Super by było... część 7, ostatnia
Komentarze (11)
Fajne ... czekam na więcej tych z pociągu :D
Dopiero zauważyłem: wstawiasz w wersach dialogowych myślnik bez spacji? Czemu? Zasady sztuki mówią inaczej :)
Ha, ha, hi, hi, Jutro w zamian wstawię po dwa, dla równowagi. Dzięki :D
Obiecałaś, że się nie zawiodę czytając dalej i dotrzymałaś słowa, 5 ;)
Robi się coraz ciekawiej :) dalej, 5 :)
Bardzo lubię czytać to opowiadanie :) Fajnie piszesz, tak naturalnie. Do tekstu wpadło Ci kilka literówek, ale każdemu się może to zdarzyć. Czekam na dalszą część.
Dziękuję za komentarze :), i cieszę się, że śledzicie.
Uwielbiam twoje opowiadanie. Piszesz ciekawie i lekko. Znalazłam co prawda kilka literówek ale każdemu może się zdażyć :) 5
"Jej optymistyczne nastawienie do świata nie pozwoliło myśleć jej, że może przydarzyć się jej coś złego." - powtarzasz "jej", troszkę zgrzyta to zdanie.
-Cebulę musze ja pokroić - muszę
-Myślałem, że stoisz samochodem gdzieś dalej, a ty tuz za rogiem - tuż
Szkoda, że Anka się nie odzywa. A może coś się jej stało? Leci 5 :)
Kiedyś przysiądę i poprawię te wszystkie błędy, ale muszę mieć więcej czasu. Dziękuję za czujność :)
To chyba niestety nierealne marzenie, dogodzić każdemu, powiedzieć tak by wszyscy byli ukontentowani. Ale gdy jest to jedna osoba, to wystarczy robić i mówić tak, jak samemu by się chciało być traktowanym, zachowując się taktownie, czyli jak w powiedzeniu – jak nie wiesz jak się zachować, zachowuj się kulturalnie. Proste, a mnie tak trudno czasem jeden dzień tak przeżyć, aj! Marudzę.
Dla mnie ta część to szok, poszłaś z postępem, zero konwenansów, konserwatyzm w zachowaniu nie istnieje. Jeśli chodzi o młodych, to jeszcze rozumiem, to już nie czasy mojej babci, gdy się mówiło – a panna Stasia, to, że tak zapytam, co względem mnie sądzi. Dzisiejsze Stasie, to szybciutko przechodzą do rzeczy i o wielu sprawach to gdzieś między kolacją a …hm ..sms-ami się dowiaduje człowiek.
Ale dobrze, dobrze, nie mam zastrzeżeń, tu się gotuje, no, co, mogę napisać, nie wiem, czemu, ale w trakcie czytania przypomniała mi się reklama gumy do żucia – jedzenie to rozkosz-. Taki sosik, wzmógł mój proces trawienny, chłopak się odświeża, takie swojskie popołudnie, jeszcze chwila i…hola, hola, Pani autorka dla ostudzenia czytelnika, wprowadza mamusię, przecież jest zawsze mile widziana. Ale żebyśmy nie byli zawiedzeni, że Lidzię wystraszy, to będzie taką luzaczką, z pełnym zaufaniem do kochanego syneczka, nie dająca nawet przez moment się nie lubić.
Ale wtopa, jaki obciach, perfumki dla mamy, a ja jakieś dziewuchy obmyślałem, że to będzie teraz dylemat, bo Lidzia cacy, choć silne charaktery, to jednak sobie przypasują i tamtą raczej będzie musiał odstawić z pełną kurtuazją. Dlatego pisałem, o tej dedukcji i Twoim problemie, który bardziej zrodził się w moim zagmatwanym umyśle, bo życie jest proste, jak widać po fakcie. Tak jak rozwiązanie z mamą, wystarczy czasem wpaść do niej, pokukać w łazience, powdychać tych delicji i do Lidki po odpowiedni asortyment.
Dla zachowania godności, zaprzestanę wszelkich dywagacji, Twoja fantazja chyba wymknęła mi się z pod kontroli, nie będę nawet próbował zgadywać, co z się tam stanie, ale nie zdziwię się jak okaże się, że Mariusz zna Szymona, albo Ania miała przyjemność być z jej zapachowym kucharzem na jakiejś wycieczce. .
Pozdrawiam.
Ha, ha, lubię jak ktoś snuje takie domysły, a ja znam zakończenie :) Młodzież jest teraz zupełnie inna niż wcześniej, nawet dziesięć lat temu. Teraz faktycznie wystarczy im kilka esemesów, rozmowa na skypie i już się znają jak łyse konie :) My starsi, niestety, musimy trochę patrzeć na to z większym luzem, by dopasować się do realiów obecnych konwenansów. Różnica pokoleń zawsze była i będzie, ale to właśnie my znaleźliśmy się w tym iście wariackim momencie przełomowym - czasem myślę, że to jakiś koszmar, nie dobrodziejstwo techniki :) Została Ci ostatnia część, mam nadzieję, że rozwiążę w niej wszystkie niejasności lub chociaż wyjaśnię skąd to całe opowiadanie. Dziękuję, że piszesz mi tyle swoich przemyśleń, zawsze czytam je dwu a nawet trzykrotnie - bo lubię :) Pozdrawiam :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania