Supermarket

Stałem przed dużym supermarketem. Był on dosłownie oblegany przez tłum ludzi. Jedni próbowali z niego wyjść drudzy wejść do środka. Pomyślałem, że raczej nie doczekam się udrożnienia wejścia, więc postanowiłem znaleźć inne. Na moje szczęście z boku otwarte były drzwi dla personelu. Rozejrzałem się czy nikt mnie nie obserwuje i szybko wślizgnąłem się do środka. Było tam zupełnie pusto. Nie zastanawiałem się jednak gdzie wszyscy się podziali, tylko zacząłem szukać po kieszeniach pieniędzy. Znalazłem marnego piątaka, ale lepsze to niż nic. Jednak gdy tylko wszedłem do supermarketu, spotkała mnie kolejna niespodzianka, tym razem niezbyt przyjemna. Jeszcze przed kilkoma minutami przepychający się tłum ludzi zniknął, tak samo stało się ze wszystkimi produktami na półkach. Przeszukałem cały sklep wzdłuż i wszerz i nie znalazłem nic. Byłem mocno poirytowany. Nie namyślając się długo, po prostu skierowałem się ku wyjściu. Nagle poczułem lodowaty dreszcz na plecach i usłyszałem dziwny hałas do biegający z chłodni. Pomyślałem, że może jest tam ktoś, kto może mi wytłumaczyć co się tutaj dzieje. Gdy miałem już otworzyć drzwi znów usłyszałem ten dziwny przeszywający dźwięk. Otworzyłem je i zobaczyłem cały personel supermarketu. Siedzieli oni przy dużym stole, na którym leżały cztery rozkrojone ludzkie ciała. Zachowywali się jak rasowi kanibale. Dodatkowo w chłodni panowała bardzo niska temperatura, a oni siedzieli sobie zwyczajnie i zajadali ze smakiem ludzkie mrożonki. W rogu stał nawet mały stoliczek z lodami z zamarzniętej krwi, po które z radością sięgali. Jeden z nich zauważył mnie i wstał. Myślałem, że chcę podać mnie na główne danie, ale on po prostu za prosił mnie do wspólnego obiadu. Już od początku było mi nie dobrze, choć próbowałem ukryć to jak najlepiej. Co tylko spojrzałem na dania, od razu czułem, że się zrzygam. Balem się tylko jednego, że oni będą mi kazali to jeść. I niestety miałem rację. Nałożyli mi jakieś zamarznięte bebechy i do tego na deser krwiste lody. Spojrzałem na to tylko raz i nie wytrzymałem. Uświniłem im połowę stołu. Wtedy zaczęły się kłopoty. Cały personel rzucił się na mnie, przeraźliwie wrzeszcząc. Zostałem ułożony na obrzyganym stole. Wyrywałem się jak mogłem. Pot lał się ze mnie strumieniami, bo wiedziałem co chcą ze mną zrobić. Przepraszałem ich, ale bez skutku. Zobaczyłem uniesiony nad moją głową tasak i jeszcze jeden raz poprosiłem, aby mnie oszczędzili, ale było już za późno. Jedyne co mi zostało to zamknąć oczy

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Zdzisław B. 28.10.2016
    Niestety, nic nie znalazłem, co by mnie zainteresowało. Może horrory nie podchodzą mi? Może, ale styl opowiadania też mnie nie urzekł. Dobrze jest podglądnąć innych - najlepszym jest czytanie dobrze napisanych książek. - zwrócenie uwagi na zapis, sposób prowadzenia narracji i dialogów... po prostu na warsztat.
    Może kolejne opowiadania będą lepsze?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania