Poprzednie częściSuplement diety

Suplement diety dwa

Społeczeństwo dzieli się na dwie grupy. Do pierwszej należą ci, co mają pieniądze i je pożyczą, lub nigdy nikomu, pod żadnym pozorem. Natomiast w skład drugiej wchodzą osoby, którym do życia na wymarzonej stopie brakuje i oddają długi albo też nie. Właśnie zakwalifikowani do tych ostatnich naiwniaka wyczują nawet z daleka, urobią przed pożyczką, później już takiej osoby nie zauważają i szybko zapominają o zwrocie długu. Nawet wtedy, gdy im się często przypomina kilka razy dziennie. Jedyny efekt jest taki, że unikają natręta jak ognia.

Już od dzieciństwa zawsze balansuję na pograniczu wszystkich wymienionych grup. Dlatego pomimo „nabicia w butelkę” na spory szmal przez najlepszego przyjaciela, najtrudniej przychodzi mi odmawianie pożyczenia niewielkiej kwoty dobremu znajomemu wręcz kumplowi. Wraz z pieniędzmi pozbywam się fałszywego przyjaciela oraz nachalnego towarzystwa, któremu tyko jeden cel przyświeca, ograbienie z grosza. Dzięki kilkukrotnemu sparzeniu się na ludziach, wyrobiłem sobie pewien nawyk wcale nie unikalny i na pytanie.

- Pożycz?

Odpowiadam.

- Od kogo, albo życzę ci wszystkiego najlepszego.

Tym razem mój były najlepszy przyjaciel widząc mnie przed sobą na chodniku, nie przeszedł jak miał w zwyczaju, na drugą stronę ulicy, tylko skierował się prosto na mnie.

- Cześć powiedział zatrzymując się przede mną.

Chciałem go ominąć i iść dalej, ponieważ ze stratą pieniędzy dawno się pogodziłem.

- Nie porozmawiasz chwilę ze mną?

- Nawet złotówki już tobie nie pożyczę, więc się nie wysilaj i nie próbuj.

- Nie chcę od ciebie nic pożyczyć – odpowiedział.

- To może chcesz spłacić dług? – zapytałem z kpiną w głosie.

Tym razem nie odszedł bez słowa jak miał w zwyczaju, kiedy go dopadałem znienacka, tylko sięgnął ręką do wewnętrznej kieszeni kurtki i wyciągnął sporych rozmiarów portfel. Sprawnie odliczył tysiąc złotych i mi je wręczył.

Pieniądze przeliczyłem dość ostentacyjne i powiedziałem.

- Pierwsza rata jest, jeszcze dwadzieścia dziewięć takich spotkań i będziemy kwita.

Mojej uwagi nie skomentował, tylko odpowiedział jakby jej nie słyszał.

- Niczego nie obiecuję, może tak się niedługo stanie.

- Bank okradłeś? – zapytałem zaskoczony.

- Lepiej, jestem teraz producentem suplementów diety. Produkcja z miesiąca na miesiąc rośnie, a sprzedaż przynosi spore zyski. Stale zdobywam nowe rynki zbytu i moja marka staje się rozpoznawalna nawet poza granicami kraju.

Słysząc te przechwałki, aż bezwiednie zagwizdałem, bo tak byłem zaskoczony, nie tylko przez słowa, lecz sam ton wypowiedzi.

- Musiałeś na początek sporo zainwestować – powiedziałem i już wiedziałem, na co przeznaczył wszystkie pożyczane od rodziny oraz znajomych pieniądze.

- Gdybyś tylko powiedział wyrolowanym, co zamierzasz i że potrzebujesz kasy na badania. Dziś nie unikałbyś na mieście dawnych przyjaciół – dodałem.

Moje słowa puścił mimo uszu i mówił, co wcześniej zamierzał.

- O tym interesie dowiedziałem się przypadkowo w Internecie, zainwestowałem tylko dwadzieścia tysięcy i do otwarcia tego biznesu ode mnie nie żądano niczego oprócz kasy.

- Wszedłeś z kimś do spółki, czy kupiłeś udziały?

- Nic takiego, znalazłem ofertę firmy, telefonicznie omówiłem wszystkie szczegóły i po uzgodnieniu zapłaciłem uzgodnioną kwotę, a oni przystąpili do działania. To tamci wyprodukowali mój suplement w oparciu o wymyślone przeze mnie surowce, opracowali graficznie etykietę i poradzili jak i gdzie mam dokonać uproszczonych urzędowych formalności w oparciu o przepisy unijne. Wszystko dla mnie było dziecinnie proste i do tego po raz pierwszy legalne. Teraz jestem właścicielem firmy i poważnym biznesmenem – zakończył wypowiedź mało nie pękając z dumy.

Zanim się rozstaliśmy przypomniałem mu o zobowiązaniach finansowych, jakie jeszcze niemałe pozostały.

Nie uwierzyłem byłemu przyjacielowi, ponieważ zawsze myślałem, że produkcja suplementów diety wbrew temu, co mówił jest pod ścisłym nadzorem państwa. Producent w moim przekonaniu zanim wprowadził coś na rynek, musiał przeprowadzić cały szereg badań na wzór klinicznych. Tym bardziej po długach, jakie mi zafundował nie dawałem wiary. Dalej byłem przekonany o pełnowartościowych produktach sprzedawanych w aptekach, sklepach nie tylko zielarskich czy Internecie i bez obaw najbardziej reklamowane kupowałem. Jakoś w mojej durnej łepetynie nie mieścił się przekręt, wart rocznie miliardy złotych w skali tylko naszego kraju. Jednak minęło zaledwie kilka dni i przypadkiem jak wcześniejsze spotkanie, musiałem zrewidować swoje na ten temat poglądy. Miałem okazje zapoznać się z raportem Najwyższej Izby Kontroli odnoszącym się do suplementów diety. Dane zebrane przez kontrolerów szokowały. W suplementach diety wykryto środki psychotropowe, rakotwórcze i całą masę innych szkodliwych śmieci połykanych w sporych ilościach, czy wcieranych w dobrej wierze za własne pieniądze.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Pasja 05.01.2018
    Jak w prosty sposób można stracić przyjaciół, rodzinę, sąsiadów... pożycz pieniądze. A tu jeszcze opisałeś dalszą część ogniwa. Dowiedziałeś się o suplementach diety. Trochę przyczyniłeś się do tego biznesu. Powinieneś być udziałowcem.
    Ukłony;)) 5

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania