Surowa tkanka, poezja, poetyzacja

Załóżmy na moment, że istotą sztuki nie jest ukazanie ani przeżycia, ani doznania, ale jego stworzenie. W tym sensie sztuka nie jest wycinkiem z życia, ale jego najbardziej surową materią, która rezonuje z odbiorcą. Idąc dalej tym tropem, a pozostając ino przy literaturze, cechą pisarską utworu jest jego żywość. Nie oznacza to, że dynamiczność, oznacza jednak, że to, co najbardziej w tekście ludzkie, czyli głos, który kształtuje się poprzez nadanie tekstowi tempa, charakteru, osobowości, jest na tyle sprawnie stworzony poprzez słowo, a poparty obrazowaniem, iż tekst do siebie po prostu przekonuje. Dlatego w samej poezji istnieć będą dwa, podstawowe uchwycenia tematu: poetyckie oraz poetyzowane. Poetyckość oznacza takie wykorzystanie wyobraźni, by to, co się widzi, doświadcza, odczuwa, przekształcić w przestrzeń literacką, w której odbiorca przynajmniej poczuje emocje, pewne wrażenie, postawę, aurę utworu. Poetyzowanie natomiast staje się nie tak bardzo prezentowaniem świata, co swojego sposobu postrzegania poezji lub wyobrażeń na jej temat, czym samym tekst traci surową tkankę, a staje się wyłącznie mizerną próbą stworzenia godnego uwagi utworu.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • Domi123 3 mies. temu

    czyli że ten tekst ma być przykładem poetyzowania?

  • Dziena hiena 3 mies. temu

    nie

  • Absens 3 mies. temu

    Niby masz rację ale tylko niby, bo trzymając się literatury, jeden będzie zachwycał się Joycem a drugi pizdnie to w kąt po trzeciej stronie i sięgnie po (coś innego, żeby nikogo nie obrażać)
    Myślę że istotą wszystkiego jest różnorodność, sztuki także, jeden będzie się zachwycać Warchołem czy tam Worholem a drugi powie ze nie ma nic szczególnego w Marlin Monroe w kilku kolorach. Napisałeś ten tekst ze swojej perspektywy w świecie pełnym perspektyw. Na tym portalu także każdy z nas ma wyrobione zdanie (choćby podświadomie) na temat innych ale czy to "zdanie" jest jednakowe? Ilu ludzi tyle opinii. I w sumie dobrze, mamy tu menu w którym możemy wybierać

  • Chrapanie plus vat 3 mies. temu

    Absens

    No, dobra, Ziomek, tylko Ty mówisz o guście, a ja o warsztacie. A to zasadnicza różnica. To tak, jak powiedzieć, że jeden lubi schabowe, inny mielone. Tylko to, co ktoś lubi, a czego nie lubi, nie definiuje bardziej ogólnie jakości dania.

    Poza tym powołujesz się na Warhola, rozumiem, że to przykład, ale to przykład raz, że z malarstwa, dwa z kultury amerykańskiej, trzy, jego fenomen trzeba rozpatrywać pod innym kątem, bo nie jest wynikiem warsztatu, a bardziej złożonego procesu transformacji kulturowej, ekonomicznej i artystycznej.

    Joyce natomiast to też specyficzny przykład i tylko dobitnie ukazuje, że Twoja wypowiedź dot. gustu, a nie warsztatu.

  • Absens 3 mies. temu

    Chrapanie plus vat "no dobra ziomek" :) - " jego fenomen trzeba rozpatrywać pod innym kątem, bo nie jest wynikiem warsztatu, a bardziej złożonego procesu transformacji kulturowej" - "trzeba"? Bo jeśli tak, to może istnieją inne warunki, których nie bierzesz pod uwagę, gdzie "trzeba" rozpatrywać to "pod innym kątem". A poza tym, czy my nie mamy teraz aby transformacji kulturowej?
    Ja nie bronię broń boże tezy że każdy ma dobry warsztat dla każdego, o nie, tylko tezy że "dobry warsztat" to określenie subiektywne. Ocenę warsztatu określi zawsze ktoś według swojego gustu.

  • Chrapanie plus vat 3 mies. temu

    Absens No dobra, masz rację. elo

  • Absens 3 mies. temu

    "Joyce natomiast to też specyficzny przykład i tylko dobitnie ukazuje, że Twoja wypowiedź dot. gustu, a nie warsztatu."
    - Jeśli Joyce nie jest przykładem warsztatu (dla którego powstały stanowiska "Joycelogów" na uczelniach) to ja już nie kumam co dla Ciebie jest warsztatem.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania