Świadectwo niewiary↔Dekaos Dondi + dywagacje na różne tematy

Wielki piątek. Zgorszenie przed kościołem. Pogardliwe uśmiechy, lecz na szczęście ulica niewybrukowana. Trudno mi to pojąć. Przecież go znam. To przyzwoity człowiek, lecz z przekonania gorliwy ateista. Nie wadzi bliźnim i czyni wiele dobra. Lecz dzisiaj postanowił dać przed ludźmi, świadectwo swojej niewiary. Wcina kiełbasę. Szczerze powiedziawszy, wzbudził mój szacunek.

dywagacje

 

 

•••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••• ––––//____

Subiektywki me. 1.11.21→dołożyłem powtórkę dawnego tekstu

 

 

1→→→ Nazewnictwo

 

Czy sformułowanie: stół ma cztery nogi, dokładnie określa rzeczywistość. Nie! Albowiem oznacza, że stół ma osiem nóg. W skład stołu wchodzą cztery nogi. Jeżeli powiemy, że stół ma cztery nogi, to cztery mu dodajemy i razem ma osiem.

 

2→→→ Bezludna wyspa

 

Czy można mieszkać na bezludnej wyspie. Nie! Gdy na niej mieszkamy, już nie jest bezludna. Można płynąć lub lecieć na taką wyspę, ale mieszkać nie można. No chyba, że nazwa wyspy to: Bezludna Wyspa. Wtedy tak.

 

3→→→ Jak to w życiu

 

Jeżeli coś się w życiu zyskuje, to jednocześnie coś się traci. Siedzi człek na wieżowcu, to w tym czasie traci na ten przykład: możliwość spadania z niego, chodzenia po ziemi, kucania u siebie na podłodze, robienia kupy w swoim kibelku lub rozmowy z Prezydentem USA. Tak naprawdę traci się nieskończenie dużo, tylko człowiek o tym nie wie. Może z wyjątkiem więzienia, gdzie można stać i równocześnie siedzieć. Inna sprawa, czy niepotrzebna strata jest jakąkolwiek stratą?

 

4→→→ Normalność

 

W sensie ogólnym, albo uznamy, że wszyscy jesteśmy normalni… lub wszyscy nienormalni. Bo niby kto ma określić Wielką Normę. Człowiek chodzący tyłem, wśród chodzących do przodu, będzie nienormalnym. Gdyby większość chodziła tyłem, to ten co do przodu, byłby czubkiem. Czasami nasze osądy są bardzo płytkie. Ten, co zachowuje się inaczej niż: ja, jest dziwakiem. A ten drugi myśli dokładnie tak samo. I bądź tu człowieku mądrym. Już nie wspomnę o różnych zwyczajach w różnych krajach.

 

5→→→ Nowy w starym

 

Gdy człowiek nowy zaczyna egzystować w znającym się środowisku, to są tylko dwa wyjścia. Albo ma predyspozycję narzucenia swoich reguł innym… lub musi przyjąć zasady już obowiązujące. W przeciwnym wypadku, może zostać wyrzucony poza nawias. No chyba, że ma wszystko gdzieś i wszystko mu wisi.

 

6→→→ Zawiść

 

Jedzie człowiek na rowerze. Silny przeciwny wiatr wieje mu w twarz. Z tyłu wisi na kółku drugi rowerzysta. Ten pierwszy ma pretensje do tego z tyłu, że mniej się męczy, bo wiatr ma zasłonięty. A fakt jest taki, że jak z tyłu nikt nie wisi, to ten pierwszy tak samo się męczy. Ale ma pretensje. I to jest zawiść.

 

7→→→ Nieskończoność

 

Z jednej strony prostej nieskończonej nie można podzielić, gdyż wtedy byśmy uzyskali: punkt przecięcia… a zatem: dwa początki, czyli: końce.

 

Z drugiej strony, może być podzielna przyjmując, że wychodzimy z uzyskanego punktu przecięcia… i nigdy się nie cofamy. Idziemy cały czas do przodu. Wtedy taka prosta, jest dla nas nieskończona, chociaż tak naprawdę jest skończona, gdybyśmy się wrócili, do punktu wyjścia. Natomiast połączenie dwóch półprostych w punkcie przecięcia, daje ponownie nieskończoność. Wycięcie kawałka z takiej prostej i ponowne połączenie, niczego nie zmienia. Nieskończoność ma „wygląd długości’’ ale długością: nie jest, gdyż długość jest: „od… do”. A w tym przypadku. „od … do’’ nie istnieje, lub chociaż samo: „do’’

 

8→→→Wieczność

 

Co innego: wieczność. To nie jest: „odległość’’ tylko: przemijanie, trwanie… itp. Czyli może mieć początek, bo nie można się wrócić, nawet gdyby się chciało. Jak z linią czasu. Tylko w jedną stronę. Aczkolwiek mówienie, że wieczność ma początek, jest zaprzeczeniem samej idei wieczności. W tych sprawach nie ma dowodów. Nie można przejść: „całej nieskończoności” lub przeżyć: „całą wieczności” żeby móc powiedzieć, że w takich czy innych sprawach, to ja miałem racje.

 

A poza tym nie możemy pomyśleć: poza „nasz program”, bez względu na to jak to rozumieć.

 

9→→→ Błędy

 

To prawda, że bezpieczniej się uczyć na cudzych błędach, ale na własnych jest bardziej konstruktywnie. Własne są dopasowane do danego osobnika. Bardziej przyjazne środowisku, w którym się wiercimy. Głupi jest przekonany, że wie wszystko. Prawdziwa mądrość polega na tym, żeby wiedzieć, że się nie wie. Błędy nam to ułatwiają. Tylko należy wyszarpywać z nich wnioski. A nie w nich trwać, bo to głupota.

 

Istnieje też inna zasada: człowiek szybciej znajdzie wytłumaczenie dla swoich błędów, niż do cudzych. Chociaż nie zawsze to się sprawdza. Dużo zależy od siły charakteru poszczególnego człowieka. Dla wielu, przyznanie się przed światem do swoich słabości i błędów, jest swego rodzaju: samooczyszczeniem. Później człowiek przez taki reset czuje się: lżejszy i wyzwolony. Jakby kamień spadł z serca {byle nie na cudzą nogę} Są też tacy, co pojmują inaczej i dla których tego typu wyznanie jest porażką życiową, która umniejsza ich w oczach świata. Wali się budowla, w której byli schowani i poprzez którą ich postrzegano.

 

Z reguły jednak swoje błędy dostrzegamy rzadziej. Nie tylko na płaszczyźnie kartki lub ekranu. To wynika z naszej natury. Tak po prostu jest. Dopiero jak ktoś nam wskaże, to robimy wielkie oczy (lub udajemy że robimy) i poprawiamy… lub nie.

 

Chociaż są sprawy, które nikt inny za nas nie zrobi. Na przykład przeżycie własnej śmierci.

 

10→→→ Samotność

 

Samotność to przede wszystkim stan: ducha, umysłu itp. Samotność w tłumie jest najgorsza. A jak jeszcze się widzi, że ci inni są razem. Może być tak, że im więcej ludzi wokół nas, tym większą samotność odczuwamy. Czujemy się wyobcowani. Z tym co nas interesuje lub jest dla nas ważne, lecz zupełnie nie ważne dla innych. Im przed większą górą stoimy, tym bardziej czujemy się malutcy. No chyba, że samotność jest naszym wyborem. To zupełnie inna sprawa. Dużo też zależy od psychiki danego człowieka.

 

11→→→ Wyobraźnia

 

Wyobraźnia może być bardzo przydatna, ale może też być przekleństwem. Przydatna jest np. w tz: dziedzinach sztuki. Chociażby w pisaniu różnych tekstów. Nawet tych niewymyślonych. Niestety… myśli są szybsze od pisania słów, nieważne czy klawiaturą czy na papierku. Im większe kłębowisko myśli, tym większa możliwość popełniania błędów. Myśl jest dawno z przodu, a klepanie słów pisanych, jeszcze w tyle. Jak jeszcze człowiek jest rozkojarzony z wiadomych przyczyn, to już zupełnie może być problem. A zatem należy stwierdzić, że w takim przypadku obowiązuje zasada: coś za coś. Dana osoba pisze super ciekawie, ale trzeba się liczyć, że mogą być błędy.

 

Z drugiej strony można rzec, że im mniejsza wyobraźnia, tym człowiek mniej się boi. To prawda. Ale idąc powiedzmy w ciemnych katakumbach, z jednej strony odczuwamy mniejszy lęk, ale z drugiej, nie potrafimy sobie wyobrazić, co się może wydarzyć lub jaki potwór może nam wyskoczyć, żeby odgryźć nam tyłek. Czyli mamy mniejszą szansę obrony, gdyż mniej przewidujemy. I znowu: coś za coś. Mniej się boimy, ale też możemy szybciej zginąć.

 

Nie mówiąc już o wieloosobowości.

 

12→→→ Problem

 

Czasami da się słyszeć: gdybyś miał taki problem jak ja, to byś wtedy wiedział, co to prawdziwy problem. Tego typu wypowiedź – oprócz ekstremalnych różnic między dużym a małym problemem – może być krzywdząca. Tą samą trudną kwestię, jeden może olać ciepłym moczem, a drugi z tego samego powodu, może się powiesić. I to jeszcze nad rzeką pełną krokodyli. Gdyby sznurek nie wytrzymał i by się nie utopił, to jeszcze pokładać nadzieje w zwierzaku. Każdy człowiek jest jedyny i niepowtarzalny w swoim rodzaju. A zatem nie można go osądzać tą samą miarą... lub według siebie.

 

13→→→Charakter

 

Nasz charakter zależy w połowie od genów, a w połowie od środowiska, które nasz kształtuje oraz od przeżyć, takich i owakich. Należy jeszcze uwzględnić dane nam talenty. Czasami nie zdajemy sobie sprawę, jaka sytuacja w naszym dzieciństwie, zaważyła na naszych późniejszych cechach. Są jeszcze różne inne czynniki, które mogą nas zmienić diametralnie. Byliśmy: tacy… i nagle jesteśmy zupełnie inni. Kiedyś ufaliśmy, teraz nie ufamy. Kiedyś kochaliśmy, teraz nie kochamy. Mamy pretensję do całego świata, że tak nas pognębił i teraz już w nic nie potrafimy uwierzyć, często przelewając swoją frustrację na bliźnich. Żeby nie mieli lepiej, bo to nas… wzmocni.

 

W sytuacjach ekstremalnych, śmiejemy się ze wszystkiego, żeby odreagować. Wmówić sobie, że to wszystko było nieważne i można to olać. Nie wszyscy są oczywiście podatni, na takie a nie inne czynniki i charakter mają prawie niezmienny. Dużo jeszcze zależy od fundamentów, na których wyrośli.

 

14→→→Skołowacenie mózgu

 

Na oczach dwa telewizorki. Na plecach kamera, co filmuje tył. Odczuwamy, że idziemy do przodu, ale widzimy, że obraz się oddala. Cofamy się, widzimy, że obraz się przybliża.

 

15→→→Życie jest jak prąd. Są plusy i minusy. Maszyna działa, chociaż silnik czasami się krztusi.

 

16→→→ Nie wszystko się zaczyna, ale wszystko się kończy

 

17→→→Umysł

 

Tak samo jak nigdy nie pojmiemy wszystkich tajemnic wszechświata, tak samo nigdy nie zgłębimy wszechświata cudzego umysłu. Możemy zrozumieć dziewięćdziesiąt dziewięć procent, ale sto nigdy. A zatem zawsze będzie istnieć większa lub mniejsza niewiadoma poza naszym zasięgiem, co dyskwalifikuję naszą ocenę, jako jedyną i słuszną. W pewnym sensie dotyczy to także naszego własnego umysłu, którego zrozumieć najtrudniej.

 

18→→→Sugestia

 

Załóżmy, że istnieje obszerna komnata w której na ścianach wisi : trzydzieści obrazów.

 

Wersja pierwsza→Wchodzi do niej: pięćdziesiąt ludzi. Każdy ma wybrać trzy obrazy, które mu się najbardziej podobają.

 

Wersja druga→To samo, tylko każdy wchodzi osobno i musi wybrać samotnie, nie wiedząc które obrazy wybrali lub wybiorą pozostali. Jeżeli wszedł jako pierwszy, to oczywiście nie musi się zastanawiać co wybrał poprzednik.

 

Prawie na sto procent można założyć, że wybór będzie inny, w zależności od wersji. W pierwszej może zadziałać zasada: „psów pasterskich’’ i „owiec” czyli ludzi, którzy potrafią narzucić swoją sugestię oraz tych, którzy tej sugestii ulegną. Mogą się oczywiście zdarzyć wyjątki, które nie przynależą do żadnej grupy i wybiorą po swojemu, lub przekorni, którzy zawsze wybiorą inaczej niż większość.

 

W drugiej, wybór może być zupełnie inny. Człowiek zdecydowany, wybiera tak samo, jak w wersji pierwszej, a człek „słabszy’’ nie musi się bać, że go np.: wyśmieją i też wybiera, jak chce.

 

19→→→Gust

 

Co jest ładne a co brzydkie? Odwieczne pytanie. W moim przekonaniu o wszystkim decyduje: obserwator. To on „nadaje wygląd”. Nie można obiektywnie stwierdzić: co jest ładne a co brzydkie, bo nie istnieje na tym świecie istota o nazwie: „Wielki Obiektyw”, którą można by o to zapytać. Nie sądzimy: cudzym umysłem, tylko własnym. Każdy ma prawo powiedzieć: to mnie się podoba, a to mnie się nie podoba, ale nie powinno się uogólniać, wypowiadając się za całą ludzkość. Obiekt w doskonałej pustce nie posiada wyglądu. Tylko sobie jest i nic poza tym. Dopiero nasze spojrzenie zmienia postać rzeczy. Nie powinno się mieszać: wartości z gustem. Te dwie sprawy nie zawsze spoczywają po tej samej stronie medalu. Wartość można w jakiś sposób określić, natomiast gust jest nieobliczalny i przynależy do danej jednostki społecznej, gdyż każdy człowiek jest jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny. Nigdy przedtem taki się nie narodził i nigdy taki już się nie narodzi. A z nim jego gust.

 

Ktoś może docenić np. ogrom pracy włożony w nagranie utworu na: orkiestrę symfoniczną, chór dorosłych i dzieci, zespół rockowy, kapelę ludową, chór buszmenów, piłę grającą, grzebień, tam tamy i gwizdanie… ale z drugiej strony, będzie wolał posłuchać: śpiewu skowronka na łące, bo to będzie zgodne z jego gustem.

 

Być może jest tak, że rodzimy się ukierunkowani na pewne doznania i kiedy w życiu na takie „coś” natrafimy, to dostajemy „kopa” i to się nam podoba. A że każdy jest inny, to co innego mu "przywali" w sensie wspaniałych doznań.

 

Dużo jeszcze zależy od skojarzeń wspomnieniowych, jakie dane „coś” w nas wywołuje. Dobrych lub złych.

 

20→→→Ja

 

Niestosowne jest też, przyrównywanie innych do siebie samego, jako czynnika, z którego ci inny powinni brać przykład. Żaden człowiek nie jest na tyle doskonały, żeby można brać z niego przykład w każdym aspekcie. Nie w każdym, owszem. Są tacy ludzie, którzy mogą stanowić wzór do naśladowania, ale nigdy nie we wszystkim, gdyż każdy ma swoje wady i zalety.

 

21→→→Wybór

 

Jest tak stara zasada, która często się sprawdza, że więcej się zyska: prośbą niż: groźbą. Chyba coś w tym jest i ma to związek z ludzką naturą. Człowiek jest skłonny szybciej uczynić to czy tamto, jeżeli jest to jego: wyborem. Kiedy on decyduje, a nie decydują za niego.

 

Oczywiście ma to swoje złe strony, z uwagi na możliwość manipulacji ludźmi. Czasami wystarczy tak kogoś omotać, tak mu nagadać, że w końcu uwierzy, że jest to jego wybór… a nie tego, kto mu w głowie namieszał. Podobnie jest z empatią. Człowiek, który częściowo potrafi się wczuć w cudzy umysł, może to wykorzystać w zły sposób. Powyższe czynniki mogą być nawet początkiem dyktatury. No chyba, że taka osoba pociągnie tłumy w dobrym kierunku. W dobrym, czyli w jakim?

 

22→→→Pustka

 

Czy może istnieć materialny obiekt, w absolutnej: pustce?

 

Nie może, gdyż swoim istnieniem zaprzecza istnienie: pustki. Natomiast może istnieć w ''prawie pustce" i być zupełnie samotnym. Chociaż ściśle biorąc, samotność jest przeważnie: brakiem czegoś wokół. A w takiej sytuacji, nie ma czego brakować. Zatem nie jest to samotność: dosłowna. Nie wiadomo, czy owa istota odczuwa samotność, bo nie ma pojęcia: straty. Nigdy nie była otoczona: czymkolwiek.

 

23→→→Równoległe

 

Czy dwie proste równoległe mogą się przeciąć?

 

Oczywiście, że mogą, tylko nie na płaszczyźnie, w ''poziomie,'' jeno w świecie trójwymiarowym w ''pionie''. Gdy są wobec siebie pod kątem, nieskończenie zbliżone. Gdyby zaczęły się obracać, to niewidoczny ślad między nimi, w kształcie okręgu, miałby zawsze tę samą szerokość... czyli pośrednio - równoległe.

 

A poza tym, pytanie: czy proste równoległe mogą się przeciąć, jest skrótem myślowym, zakładającym, że chodzi jedynie: o te dwie. Przecież para równoległych, może się przeciąć, z inną parą.

 

24→→→Mądrość / Głupota

 

Czy pojęcie mądrości i głupoty jest zawsze: jednoznaczne?

Naturalnie, że nie jest. Wszystko zależy od: kontekstu, sytuacji itp...

 

Na przykład→Człowiek, przez swoją głupotę wpada do kociołka ze wrzącą wodą. Większość powie: ''Ale był głupi, bęcwał ugotowany''. Natomiast inna jest sytuacja, kiedy ktoś pragnie popełnić samobójstwo przez ugotowanie, skacząc do wrzątku. Gdyby skoczył do zimnej, to w jego pojęciu, popełniłby wielką głupotę.

 

Mądrość występuje wtedy, gdy człowiek wie, że wszystkiego nie wie. Ale z drugiej strony, rzadko kto jest taki mądry, by nie miał szansy zrobić coś głupiego. Ma to jednak swoją dobrą stronę, gdyż błędy uczą. Byle w nich nie tkwić.

 

25→→→Schematy

 

Często też myślimy: schematami.

Wyobraźmy sobie kosmitę, który nie ma pojęcia o regułach w naszym świecie i obserwuje na przykład: człowieka przeglądającego się w lustrze. Dla Ziemian, jest sprawą oczywistą, że ''odbicie'' powtarza nasze gesty. Ale kosmita mógłby pomyśleć inaczej: to człowiek przed lustrem, powtarza gesty, obrazu w lustrze. Mógłby też pomyśleć prawidłowo, lub że wzajemnie powtarzają gesty. Tak na prawdę nie ma znaczenia - w sensie obserwacji - kto kogo powtarza, bo czynności odbywają się dokładnie w tym samym czasie.

 

Chodzi mi o to, że do prawidłowego zdefiniowania: sytuacji, potrzebna jest chociaż minimalna wiedza, w sensie: reguł panujących, kontekstu itp...

 

26→→→”Kot w pudełku’’

 

Coś w pudełku. No właśnie. Nie istnieje dowód, dzięki któremu można coś komuś udowodnić, jeżeli dany człowiek się uprze przy swoim.

 

Ktoś przy obserwatorze kładzie: obiekt do nieprzezroczystego pudełka i owe pudełko zamyka. Obserwator mówi: ''Twierdzę, że pudełko jest puste. Proszę mi udowodnić, że nie jest''. Ten drugi pudełko otwiera. Obserwator rzecze: ''Teraz obiekt jest. Ale gdy zamknięte, to obiektu w środku nie ma. Pudełko prześwietlone. Obserwator, powtarza to samo: ''Proszę mi udowodnić, bez żadnej ingerencji w pudełko, że obiekt jest w środku". To oczywiście głupota co napisałem, ale wiadomo o co chodzi. Jak ktoś się uprze, to nie można mu udowodnić: czegokolwiek.

 

27→→→Sen

 

Zdarza się czasami, że człek się budzi, zasypia na chwilę, wie, że spał powiedzmy: pięć minut, a ma wrażenie, że sen trwał o wiele dłużej. Jedno do drugiego nie pasuje.

 

Nic dziwnego. Do istnienia czasu, potrzebna jest ''czasoprzestrzeń''. Myśli (sen) jako takie, nie są: materialne. Czyli nie ma warunków, do niezakłóconego upływu czasu. Nie ma tego ''czegoś'' co definiuje: cały czas. Człek ma często wrażenie, że w: śnie, wszystko odbywa się w tym samym czasie. Obiekt niematerialny - sen - oraz obiekt: materialny: mózg. W naszych myślach czas nie płynie, chociaż my ''płyniemy".

 

28→→→Punkt

 

Zakładając, że taki był początek, można by zadać dziwaczne, hipotetyczne pytanie: czy gdyby Wielki Wybuch, był ''trochę'' wcześniej, lub ''trochę'' później, to wszechświat byłby dokładnie taki sam? Czy wszystko by się potoczyło: dokładnie tak samo? A może gatunkiem dominującym, były by inteligentne dinozaury, świadome swego istnienia, z królem T-Rexem na czele. Tego się nigdy nie dowiemy. Inną sprawą jest przypuszczenie, że Wybuch nie mógł nastąpić: wcześniej lub później, gdyż właśnie Wybuch, rozpoczął ''wszystko'', łącznie z: czasem. Wtedy zaczęło się: wielkie odliczane, które się kiedyś zakończy? Tylko kiedy, jeżeli?

 

Może wtedy, gdy wszelki ruch ustanie, bo póki co, wszystko we wszechświecie się rusza. Dlatego może istnieć: czas. Pozorny bezruch jest możliwy jedynie w odniesieniu do innych obiektów.

 

A co do ''punktu''. Skąd się wziął? Ktoś powie: był od ''zawsze'' A skąd się wzięło owo: zawsze? A skąd się wzięły Prawa Natury? Jedno jest pewne. Możemy rozmyślać jedynie do granic swojego mózgu. Wszystko poza tym, jest dla nas: niedostępne. A zatem: nie wiemy wszystkiego. W tej materii, nie można czegokolwiek udowodnić na 100%, gdyż każdy dowód, będzie jedynie subiektywną dywagacją danego człowieka, z którą się - także subiektywnie - zgadzamy lub: nie.

 

Najgorzej osądzać kogoś, według własnych kryteriów. Tym bardziej, że każdy jest inny. Nie ma to żadnego sensu, bo niby które kryteria są te właściwe. Przeważnie każdy powie, że właśnie: jego.

 

29→→→Czterokątny „trójkąt’’

 

Czy może istnieć trójkąt o czterech kątach? Klasyczny trójkąt: nie.

Natomiast figura w kształcie trójkąta, już: tak. Taka figura teoretycznie, może mieć: nieskończenie wiele kątów. Lecz zostańmy przy: czterech.

Wystarczy na jednym z boków zaznaczyć: punkt. Będzie on wierzchołkiem kąta.

Czyli wielokąt w kształcie trójkąta, będzie miał: cztery katy. Trzy ostre i jeden: 180°

 

30→→→Mózg

 

Mózg ludzki niby taki mądry, a łatwo ulega złudzeniu. Są obiekty, które można narysować, ale nie można ich zbudować. Zawierają przestrzenie, które ''optycznie'' na rysunku widać, lecz dla których, nie ma miejsca w świecie: rzeczywistym.

 

Śnić mogą się jedynie obrazy, które żeśmy już kiedyś widzieli. Albo chociaż ich składowe, są nam znane w różnych konfiguracjach. Natomiast nie mogą się śnić obrazy, których żeśmy nigdy nie widzieli. Tak samo jest z obserwacją w świecie rzeczywistym. Patrząc na obiekt pierwszy raz w życiu, byśmy widzieli jakieś: zamazane kształty. Mózg musiałby się dopiero nauczyć patrzeć, by ''widzieć''.

 

Zresztą wygląd jest: względny. Różne stwory różnie widzą. Czyli który obraz jest zgodny z tz: ''rzeczywistością''? Zakładamy, że ten, którego widzą istoty, na najwyższym szczeblu rozwoju.

 

Aczkolwiek z tym rozwojem... i z tym wszystkim, które niektóre wyczyniają... to różnie bywa. Chociaż jak ktoś się uprze, że wszystko jest iluzją - łącznie z nim - to nie ma silnych, by go przekonać, że jest: inaczej. No bo co? Jakaś iluzja będzie go przekonywać, że świat rzeczywisty istnieje ? Nawet jak dostanie po gębie, to powie, że to jedynie: iluzja bólu, zadana… iluzją pięści.

 

31→→→Światło

 

Co by było, gdyby prędkość światła radykalnie zmalała? Na przykład: do jednego metra na sekundę? Przede wszystkim zamieszanie, w postrzeganiu świata. Opóźnienia były by tak znaczne, że raczej chaos pewny. Szczególnie na przejściach dla pieszych.

Już nie mówiąc o kosmosie.

Załóżmy, że dwóch ludzi jest oddalonych od siebie, o 30 m. Mają zamknięte oczy. Gdyby na siebie spojrzeli... to gdyby jeden zobaczył drugiego... to w tym czasie... w tym miejscu... mógłby już stać ktoś inny.

Podobnie jak teraz z obserwacją gwiazd. Wielu już może nie być, które widzimy.

Nie jestem fizykiem, więc nie wiem, jakby to wyglądało. Czy w ogóle?

To jeno rzucenie pytania.

Skoro przekroczenie prędkości światła, oznacza cofanie się w czasie, to można założyć, że gdyby prędkość zmalała, to by można podróżować w przyszłość:)

Nawet gdyby takowe podróże, były teoretycznie możliwe, to Prawa Natury nie pozwolą na taki rozpizdrzaj we Wszechświecie. Nie będą podcinać ''gałęzi'' od strony ''pnia'' na której ''siedzą''.

 

32→→→Nieskończoność

 

Gdyby człowiek stanął na początku: półprostej i zaczął by iść do przodu, to mógłby tak wędrować w nieskończoność. Pod warunkiem, żeby się nie cofnął do punktu wyjścia.

 

A zatem nieskończoności ''dwustronnej'' nie można ''przeciąć''. Powstały by dwa początki, czyli dwa: końce, gdyby spojrzeć od nieskończonej strony. Nie można jej: zacząć. Może jedynie istnieć: ''zawsze''.

 

Dlatego strzałka czasu biegnie tylko w jedną stronę. W przeciwnym wypadku, jeszcze ktoś by się cofnął do początku, gdzie by nie było żadnego: przed i doznał by jeszcze jakiegoś szoku. A poza tym, mógłby się dowiedzieć za dużo.

 

33→→→’’Niemateria’’

 

W obiekcie: niematerialnym (umownie mówiąc) czas by nie płynął. Nie ma tam po temu odpowiednich warunków. Nawet gdyby taka ''istota'' odczuwała upływ czasu, to dla niej, tego typu odczuwanie, było by jedynie: złudzeniem.

 

Wymiar by nie istniał, czyli granice też. Bo jak określić, gdzie się kończy jedna ''pustka'' a zaczyna: druga. Mogła by przenikać, przez obiekty materialne, gdyż jej ''ciało'' nie miało by czegokolwiek, co by mogło się ''nie przedostać''. Nie miała by czym ''zawadzić''. Poza tym, nawet gdyby, to materia posiada w sobie, tyle wolnej przestrzeni, że zawsze by się gdzieś ''przecisnęła''.Gdyby ją ''pociąć na kawałki'' to odległości między częściami, były by taką samą ''pustką'' co jej ''ciało''. Części oddzielnie, lecz jednocześnie: razem. A zatem istnienie w wielu miejscach naraz - żaden problem.

 

Czas by w niej nie płynął, także z bardziej prozaicznych powodów. Nie miało by się co ''starzeć'', ''zepsuć'' i przemijać.

 

Teraźniejszość trwa nieskończenie krótko, ale jednak jest. Jak punkt w geometrii. Jest a jakby go nie było.

 

34→→→Nic

 

Czy może powstać coś z absolutnie niczego? Moim zdaniem: nie. Chociaż czytałem, że jest to możliwe, pod warunkiem... że to się odbędzie w określonych warunkach. A skąd się wzięły te warunki? Powstały w ''innych'' warunkach? A te skąd się wzięły? Autor wyjaśnia składnie, sprawnie a nawet mnie przekonuje... ale nie do końca. No chyba, że cud, który nie ma ograniczeń.

 

35→→→Ciemność

 

Ciemność nie może być bardziej ciemna, gdy człek siedzi w doskonale nieprzezroczystym pomieszczeniu. Natomiast światło tak. Może nawet oślepić.

 

36→→→Ewolucja

 

Rozumiem, że ewolucja dokonała wielu potrzebnych zmian w różnych organizmach i w różnych dziedzinach. Prawa Natury zrobiły i robią, swoje.

 

Ale co z takimi pojęciami, które tak naprawdę, definiują człowieka: świadomość własnego istnienia, wolna wola, wszelakie uczucia, miłość, zazdrość, tęsknota, dobro, zło, uśmiech, umiejętność przebaczania lub nie, gryzące sumienie. To wszystko, co niewidoczne, a co jest. Skąd to wszystko w nas się wzięło? To też ukształtowała: tylko ewolucja i nic poza tym?

 

Nie wierzę, że kolebką początku świadomości jest ludzki mózg. To by była: sprzeczność.

 

Gdy przy bezwietrznej pogodzie, dmuchamy w dokładnie płaski żagiel, siedząc na tej samej łódce, to raczej nie popłyniemy. Będziemy się kręcić w kółko.

 

Wierzę, że Jakaś Siła, musiała dawno temu, ''podmuchać'' we ''wklęsły żagiel'', by rozpocząć podróż...

 

37→→→Czas

 

Kiedy człowiek umiera, zabiera cały swój czas do grobu. Reszta żyje nadal w swoich własnych czasach. A kiedy wszystko się skończy, to czas przestanie istnieć, bo nie będzie w nim czegokolwiek. Zniknie to, co go trzymało przy życiu: przemijanie wszystkiego.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (34)

  • Tjeri pół roku temu
    "No i?" chciałoby się zapytać. ;)
    Kto jest autorem, nie mam pojęcia.
  • Bukietkwiatow pół roku temu
    Laura? :) Nie wiem. Punta jest, chodzi chyba o tolerancję religijną (ale ni wiem czemu w takim razie mowa zagorzałym ateiście, to jakby mówić, że prawicowcy też są ok i przytoczyć w tym celu Hitlera).
  • Ant pół roku temu
    Tylko zły człowiek je kiełbasę
  • Bukietkwiatow pół roku temu
    To też. :) Mięsożercy to mordercy.
  • Morus pół roku temu
    Bukietkwiatow roślinożercy to też mordercy istot żywych.
  • Ellie Victoriano pół roku temu
    Morus a zwierzęta na ubój jedzą powietrze
  • Bukietkwiatow pół roku temu
    One akurat nie mają naszego wyboru ani rozumu. :)
  • Ellie Victoriano pół roku temu
    Bukietkwiatow i dlatego można zwierzęta traktować jak śmieci. Idąc tą logiką, to człowieka niepełnosprawnego umysłowo też powinno móc się oddać na ubój. W końcu nie ma naszego rozumu, no nie?
  • Bukietkwiatow pół roku temu
    Al ni wspieram przemysłu mięsnego... I niepełnosprawni umysłowo mają nasz rozum! Jak możesz tak mówić! :(
  • Ellie Victoriano pół roku temu
    Bukietkwiatow normalnie, nie wszystko u nich działa jak powinno, inaczej nie byliby chorzy ?‍♀️
  • Bukietkwiatow pół roku temu
    Symbol... Kobiecości?
  • Ellie Victoriano pół roku temu
    ¯\_(ツ)_/¯
    Takie coś mniej więcej
  • Bukietkwiatow pół roku temu
    A! Dzięki za wyjaśnienie.
    Przemysł mięsny jest zły. Nie będę z tym dyskutować.
  • Ant pół roku temu
    Morus Zakładam, że nie chodzi o samo zabijanie, a o zdolność i umiejętność wyboru
  • Ellie Victoriano pół roku temu
    Bukietkwiatow no jest, sama przecież nie jadam mięsa
  • Bukietkwiatow pół roku temu
    Aaa! Bo teraz o mnie otarło znacznie Twojej wiadomości pierwszej! Może nie powinnam wchodzić w dyskusje w środku nocy...
  • Ellie Victoriano pół roku temu
    Bukietkwiatow ? albo to ja się niejasno wyraziłam
  • laura123 pół roku temu
    Ateista wcina kiełbasę w Wielki Piątek czym wzbudza szacunek... od kiedy ateiści przestrzegają postu?
  • befana_di_campi pół roku temu
    Postu nie przestrzegają, ale kiełbaskę mogą wcinać w swoim domu.
  • laura123 pół roku temu
    Befanka, chodziło mi o to, jaki to wyczyn godny szacunku, skoro ateista nie wierząc, nie uznaje postu? Gdyby zrobił coś odwrotnego do swojej wiary, byłaby zdziwiona, a tutaj nie ma czym. Żarł sobie w Wielki Piątek kiełbachę, jak zawsze w każdy piątek i co w tym doniosłego, godnego szacunku? W Wigilię też pewnie sobie nie odmawia, bo niby czemu miałby to robić?
  • laura123 pół roku temu
    *niewiary
  • poco pół roku temu
    ja też gorszę
    fanów boga
    gdy czytają
    OLABOGA!

    taki okrzyk u nich wzbudzam
    gdy czytają me literki
    a jam przecie
    tfurca wielki

    każde moje słowo WIELKIE
    niszczę Wasze smutki wszelkie
    gdy czytacie MOJE słowa
    że co?... że Was boli głowa?
  • laura123 pół roku temu
    Nie, bąbelku, nic nie boli,
    możesz tworzyć se do woli..
    Teraz modnie w nic nie wierzyć,
    więc każdemu wolno bredzić.
  • poco pół roku temu
    bul, bul ,bul
    bąbelek bredzi
    tworzę bo mi
    we łbie siedzi

    i czasami coś wypadnie
    ale po co?
    nikt nie zagadnie

    jestem modny
    hołdu godny
    na dupie se leżę
    a żem modny
    w nic nie wierzę
  • laura123 pół roku temu
    To zjedz rybę w Wielki Piątek,
    może tyle na początek,
    żeby czymś zaskoczyć szczerze
    i pokazać ''w nic nie wierzę''

    Chyba że się boisz ości,
    która w gardle gdzieś zagości...
  • poco pół roku temu
    rybe? ble.............
    nie cierpię ryby
    ale chetnie
    Ciebie połknę
  • Szpilka pół roku temu
    ten kto pości je i ości,
    a gdy w gardle stanie?
    znak, że jesteś draniem ?
  • pasja pół roku temu
    Taka opowiastka oparta na fakcie.
    Wielki Piątek i zjazd duchownych na triduum do pewnej miejscowości… spowiedź i droga krzyżowa i inne obrzędy związane z Wielką Nocą. Wieczorem czekał ich poczęstunek we dworze.
    Andrzej wszedł do salonu, aby oddać klucze do spichlerza. W progu Ściągnął czapkę i się pokłonił. Stół obficie zastawiony jadłem i piciem.
    - Napij się Andrzej - rzekł pan i nalał do szklanki sporo okowity.
    Wypił i wziął kromkę aby zagryźć.
    - Co, ty? Ulam sobie kiełbasy - rzucił jeden z księży.
    - Przecież dzisiaj Wielki Piątek…
    - ha, ha, ha, i ty do tych głupich należysz - rozległ się gromki śmiech po salonie.

    Cóż nasza wiara warta jest bez słów „Apostołów”

    Nie wiem kto to napisał. Ale mocne do zastanowienia się na to, co tak naprawdę się liczy w tej naszej płaszczyźnie istnienia.

    Pozdrawiam
  • befana_di_campi pół roku temu
    Mój nie! Ja tęczowych nie ruszam ani im nie urągam.
  • piliery pół roku temu
    Właściwie czemu służą takie protesty? Może to forma polemiki z tymi którzy zmuszają ateistów do zachowań zrównujących? Pramarsz równosci? Za czasów PRL, w pewnym okresie, stołówki otrzymały nakaz gotowania dań mięsnych w piąrek. Dniem bezmięsnym był poniedziałek. :D
  • laura123 pół roku temu
    Służą temu, żeby się pokazać, być na topie. ''Oto ja'' - niczemu więcej, zbyt dużo w tym żenady, żeby dopatrywać się czegoś więcej lub czegoś innego.
  • piliery 5 miesięcy temu
    laura123 Czasem to kończy sie tak jak u moich znajomych ateistów. Zaprosili na święta synową katoliczkę, nie pozwolili jej na udział w przygotowaniach do świąt i na wigilijną kolację wystawili parówki, sałatkę z szynką i zapiekankę z bekonem. Dziewczyna przeżyła to okrutnie.
    Niby nic strasznego sie nie stało ale widać że możliwość zemsty za to że się ktoś znajduje pod presją budzi w ludziach fatalne cechy.
  • laura123 5 miesięcy temu
    Piliery, ja to znam z trochę innej strony, mam koleżanki, które gorliwie i żarliwie popadły w poglądy lewicowe i nie mogą znieść, że ja mam inne. Czego one nie próbowały, żeby mnie przekonać... Często się śmiałam z tych zapędów, ale czasami podnosiły mi ciśnienie i dawałam im popalić. Wreszcie doszłyśmy do porozumienia, że kwestii wiary i poglądów nie poruszamy.

    Niemniej kiedy wchodziłyśmy w sedno zagadnienia, one nie miały argumentów, po prostu robiły to co inni i jak papużki powtarzały jakieś bzdety, polemizować z tym - parodia.

    Tak samo dzisiaj z tym ateizmem. Wielka odwaga i powód do szacunku, że jakiś osobnik żarł w Wielki Piątek kiełbasę. Niech sobie żre, przecież to dla niego zwyczajny dzień.
  • Pan Buczybór 5 miesięcy temu
    Fajne. Taka trochę niewygodna ironia, ale w zasadzie zabawna :) Co do autora... Nie wiem, Akwadar xd?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania