Aż mi się gula w gardle zrobiła. Przedstawiłaś coś strasznego, ale jeszcze bardziej przerażające jest to, dla jak wielu osób taka trauma jest stanem faktycznym. Wyszło Ci świetnie i ode mnie 5 :)
Życie nie zawsze jest kolorowe. Dziękuję za komentarz.:)
Anonim23.12.2015
Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, myślałam szczerze, że przedstawisz nam tekst wesoły i w świątecznym nastroju, jednak zaszczepiłaś we mnie taką nutkę smutku i melancholii, cudowny tekst. Jeden z moich ulubionych twojego autorstwa :)
"a słomiane gwiazdki ozdobione maleńkimi czerwonymi kokardkami, dodaję całości magicznego uroku" - dodają* i bez przecinka
"Lampki w kształcie świeczek, migoczą w rytm kolędy" - bez przecinka
"prezentów dla bliskich osób. Przyglądam się im i myślę o tym, jaki chciałabym dostać prezent." - prezent x2, zamieniłabym na "upominek"
"Pies skamlał pod drzwiami i drapał pazurkami po drzwiach" - drzwi x2, wystarczy "po nich" :)
"widzieć już jego kochana twarz" - kochaną*
"bieli ." - bez spacji
"Uśmiechając, przyglądam się im." - rozumiem, że nie chciałaś powtarzać "się", ale troszkę nieładnie to brzmi, bo jednak uśmiechanie powinno być nim zwieńczone. Może po prostu "spoglądam na nie uważniej"?
"pierwsze kopniecie" - kopnięcie*
Postanowiłam, że środek lata jest bardzo miłą porą na nadrobienie świątecznego opowiadania. Swoją stronę mam u siebie ten sam tytuł, tyle że moje wypada jednak pozytywniej, jak tak sobie myślę (w sensie nastroju). Bardzo przyjemnie spoglądać, jakie poczyniłaś postępy. Tekst jest niesamowicie przykry, chyba najbardziej zeźliła mnie ta ostatnia część. Biedna kobieta i ci cholerni faceci, którzy ją napadli. Nic tylko uciąć im wszystkie kończyny! :( No i mąż narratorki - w porządku, nie dał sobie rady, ale czy sądził, że ona dawała? I czy po jego śmierci miało być jej prościej. Rany, rany... ależ to smutne. Poruszyłaś mnie tym opowiadaniem, poza tym mam słabość do dzieci. Zostawiam 4,5 czyli 5.
Komentarze (12)
Bardzo smutny, przygnębiający tekst. Klimat oddany jest perfekcyjnie, aż autentycznie zrobiło mi się przykro. Świetny! Zostawiam 5
Dziękuję :)
To było wzruszające,5 :)
Dziękuję :)
-"Oblatuje mnie starach." - za dużo "a"
Aż mi się gula w gardle zrobiła. Przedstawiłaś coś strasznego, ale jeszcze bardziej przerażające jest to, dla jak wielu osób taka trauma jest stanem faktycznym. Wyszło Ci świetnie i ode mnie 5 :)
Dziękuję, miło mi. :)
bardzo smutny tekst, co to za mąż przecież powinien być na dobre i na złe, ale czasem widać, że tak się nie da, 5
Życie nie zawsze jest kolorowe. Dziękuję za komentarz.:)
Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, myślałam szczerze, że przedstawisz nam tekst wesoły i w świątecznym nastroju, jednak zaszczepiłaś we mnie taką nutkę smutku i melancholii, cudowny tekst. Jeden z moich ulubionych twojego autorstwa :)
Trochę pomyliłam święta, ale przeczytałam tekst i jest piękny, a za razem smutny. Oddaje atmosferę świąt i łapie za serducho. 5, pozdrowionka :)
Miło mi, że odkopałaś świąteczny tekst, choć faktycznie nie dotyczy obecnych... :)
"a słomiane gwiazdki ozdobione maleńkimi czerwonymi kokardkami, dodaję całości magicznego uroku" - dodają* i bez przecinka
"Lampki w kształcie świeczek, migoczą w rytm kolędy" - bez przecinka
"prezentów dla bliskich osób. Przyglądam się im i myślę o tym, jaki chciałabym dostać prezent." - prezent x2, zamieniłabym na "upominek"
"Pies skamlał pod drzwiami i drapał pazurkami po drzwiach" - drzwi x2, wystarczy "po nich" :)
"widzieć już jego kochana twarz" - kochaną*
"bieli ." - bez spacji
"Uśmiechając, przyglądam się im." - rozumiem, że nie chciałaś powtarzać "się", ale troszkę nieładnie to brzmi, bo jednak uśmiechanie powinno być nim zwieńczone. Może po prostu "spoglądam na nie uważniej"?
"pierwsze kopniecie" - kopnięcie*
Postanowiłam, że środek lata jest bardzo miłą porą na nadrobienie świątecznego opowiadania. Swoją stronę mam u siebie ten sam tytuł, tyle że moje wypada jednak pozytywniej, jak tak sobie myślę (w sensie nastroju). Bardzo przyjemnie spoglądać, jakie poczyniłaś postępy. Tekst jest niesamowicie przykry, chyba najbardziej zeźliła mnie ta ostatnia część. Biedna kobieta i ci cholerni faceci, którzy ją napadli. Nic tylko uciąć im wszystkie kończyny! :( No i mąż narratorki - w porządku, nie dał sobie rady, ale czy sądził, że ona dawała? I czy po jego śmierci miało być jej prościej. Rany, rany... ależ to smutne. Poruszyłaś mnie tym opowiadaniem, poza tym mam słabość do dzieci. Zostawiam 4,5 czyli 5.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania