Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
"Światło, które znało jej ciało "
Zaczęła czuć go wcześniej, zanim jeszcze spojrzała w górę.
Jak napięcie w brzuchu.
Jak ciężar w udach.
Jak oddech, który sam zwalniał, choć nie było powodu.
Stała przy oknie w samej bieliźnie, nie poruszając się przez długą chwilę. Skóra reagowała szybciej niż myśl — drobnym dreszczem, ciepłem rozlewającym się nisko, tam, gdzie ciało zawsze mówi pierwsze. Wiedziała, że patrzy. Nie musiała tego sprawdzać.
Kiedy unosiła ręce do włosów, czuła, jak mięśnie same się napinają. Biodra delikatnie cofały się w stronę światła. Nie przesadzała. Nie grała. Po prostu pozwalała, żeby noc widziała ją taką, jaka jest — świadomą.
Cień w jego oknie był nieruchomy.
To było najbardziej elektryzujące.
Nie patrzył zachłannie.
Patrzył uważnie.
To sprawiało, że jej ciało odpowiadało jeszcze mocniej, jakby chciało być zauważone dokładniej. Zatrzymywała się w pół ruchu. Przeciągała chwile. Oddychała głębiej, wiedząc, że każdy jej gest ma ciężar.
Nie dotykała się.
Wystarczyła świadomość.
Stał nieruchomo — szeroki, spokojny, jakby noc była jego naturalnym środowiskiem. Nie poruszał się gwałtownie. Nie chował się. Ta pewność była najbardziej niepokojąca. I najbardziej pociągająca.
Zaczęła dla niego zostawać przy oknie.
Zaczęła chcieć, żeby patrzył.
Nie dlatego, że ją widział.
Dlatego, że wiedziała, jak patrzy.
Kiedy znikał, czuła pustkę, która nie miała prawa boleć tak bardzo. Kilka nocy bez światła u góry sprawiło, że chodziła niespokojna, jakby ktoś zabrał jej sekret.
Spotkali się przypadkiem.
Klatka schodowa pachniała betonem i chłodem. Usłyszała kroki za sobą i zanim się odwróciła — wiedziała. Poznała go po sposobie, w jaki wypełniał przestrzeń. Po sylwetce. Po tym samym ciężarze obecności.
Uniósł wzrok.
To był ten cień. Tylko bliżej. Prawdziwszy.
Serce uderzyło jej w gardle. Pragnienie, które dotąd było bezpieczne, nagle znalazło kształt. Stał o krok za blisko — wystarczająco, by poczuła ciepło jego ciała, wystarczająco, by zabrakło powietrza.
— Wiedziałaś — powiedział cicho.
Nie zaprzeczyła.
Nie potrafiła.
Między nimi zawisło wszystko, co wydarzyło się nocami: spojrzenia, światło, napięcie rosnące bez dotyku, aż stało się niemal nie do zniesienia.
Poczuła, jak bardzo go chce.
Nie nagle.
Od dawna.
Zrozumiała wtedy, że to pragnienie nie wzięło się z widoku,
tylko z tego, że oboje wiedzieli.
I że najtrudniejsze nie było patrzenie.
Najtrudniejsze było to,
jak bardzo chcieli przestać tylko patrzeć.
Komentarze (2)
W tym temacie uderzyłeś w 10😉👏
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania