Światłowzlot
Przymknięte smutkiem zasłony
budzą się z wolna do życia,
jasny cień na ścianie myśli
dotykiem uspokaja mętne zmysły.
W uchu melodia jaskrawego nieba
kołysze się w pastelowej sukni,
dziurawa kieszeń ulotnych chwil
zaszyła się na wysokich drzewach,
ta myśl na łące rosistej pływa,
martwa żywica na zwojach topiona,
lejąca się jak miód, żądląca jak pszczoła
nagle zniknęła, utonęła w spokoju śpiewach.
Światłowzlot w zenicie brzasku
złocistym czarem ogrzewa chłód
ciała iskrząca dłoń neuronów
obudziła kwintet w letnim obrazku:
oddech, spokój, duszę i głód.
Smak barwnego powietrza
rzeźwi zardzewiały umysł,
rzeźbiąc kolumny nowego dnia.
A światło nadal wzlatuje i ogrzewa
w chwili małej wieczności,
wyświetlając w nocnych łzach marzenia.
Komentarze (12)
Niezwykłe, piękne, bardzo dobre. 5, pozdrawiam :-)
Bardzo dziękuję i również pozdrawiam :-)
Zasłony budzą się do życia? A od kiedy zasłony, to żywe stworzenia?
Zasłony nie muszą oznaczać zasłon...
Nie, no przecież nie oznaczają powiek, bo wyszlaby groteska.
Taki mam obraz ciemnych martwych przedmiotów i po chwili światła przepuszczonego przez nie, słoik miodu, kawałki bursztynu... Sam wiesz jak wtedy to wygląda :-)
JamCi oo tak, wiem, piękny obraz powstał w twojej głowie, od razu sobie go wyobraziłem :-)
Julius M. Woods→Taki bardzo jakby ''tętniący czymś wiersz". Obrazowy bardzo.
Szczególnie→trzecia zwrotka. No i te delikatne rymy:)↔Pozdrawiam:)↔5
Dekaos Dondi dziękuję bardzo, cieszę się, że się spodobał :-)
Również pozdrawiam
Cudowna poezja, cudowna podróż!
wicus Dziękuję bardzo, naprawdę mi miło :-)
Przekombinowane. Niestety. Groteska zamierzona?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania