Światobórcy
sprzysięga się przeciw nam wielkie globusisko.
wiadomo, czym zawiniliśmy: skłonność do publicznego
grzechu, niechęć poprawy.
walczyć? stawiać bierny opór? ciężko będzie.
przyroda wyrodnieje, z grzęzawistej ziemi wyłaniają się
groby postaci literackich (tu leży rozkawałkowany
przez pociąg Wokulski, tam znowu - Behemot
z podkulonym ogonem).
wpisujemy się w dowolny schemat, by za moment
ogłosić secesję, odłączyć się od społeczeństwa.
nasze rozdziały piszą się tłuszczem na rozgrzanej
patelni, źdźbłem trawy na zaparowanych szybach
wagonu (skład wykoleił się w ubiegłym kwartale
i sunie po ziemi, orze ją).
stary proboszcz Kundelbrot,
istniejący ledwie od trzech pokoleń,
sam grzebie niedokończonych nieboszczyków, zbija im
trumny z okładek. ktoś, dotąd bez nazwiska i adresu,
staje się bohaterem Plastikowego pamiętnika,
następny — narratorem trylogii o kanibalach.
temu antagonista wybił przednie zęby, tamtą —
wstyd przyznać — paskudnie sponiewierali mieszkańcy
niecywilizowanej wioski gdzieś pod Nowym Tomyślem.
wznosimy toasty, by przyspieszyć akcję. reakcyna
zmienia serca w machiny parowe, w posrebrzane
katapulty. trzeba się stawiać. do pionu.
korki strzelają na wiwat,
w kolejnych nabojach zgęstniała niebieska ciecz.
Komentarze (2)
Zdołowani obrazoburcy niepoprawni jeszcze walczą.
Świetny wiersz. Fraza ze źdźbłem trawy na zaparowanej szybie wykolejonego pociągu... mega obraz.
5!
Dziękuję serdecznie!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania