Światowid

pamiętasz kino Światowid

dym leżał nisko nad fotelami

ludzie milkli tam inaczej

jak przed wyrokiem

albo pocałunkiem

 

mój burgundowy płaszcz

ciągnął za sobą deszcz i noc

 

szliśmy niespiesznie przez miasto

które oddychało mokrym kurzem

zamykało oczy w neonach

a one drżały w kałużach

chwiejąc rzeczywistością

 

a we mnie głód

czegoś większego

jakby za następnym rogiem

miało otworzyć się inne miasto

inne niebo

inne przeznaczenie

 

i pamiętam tylko

że kiedy wyszliśmy z kina

powietrze było zimne i czarne

a wolność zdawała się smakować

jakby można było umrzeć

z jej nadmiaru

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Sokrates godzinę temu
    Piękna. tkliwa poezja. Taka kobieca.
  • Tjeri
    Pięknie. Dobrze oddany stan. Poczułam — razem z nostalgią, a właściwie utratą. I jakoś mi żal.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania