Światowid
pamiętasz kino Światowid
dym leżał nisko nad fotelami
ludzie milkli tam inaczej
jak przed wyrokiem
albo pocałunkiem
mój burgundowy płaszcz
ciągnął za sobą deszcz i noc
szliśmy niespiesznie przez miasto
które oddychało mokrym kurzem
zamykało oczy w neonach
a one drżały w kałużach
chwiejąc rzeczywistością
a we mnie głód
czegoś większego
jakby za następnym rogiem
miało otworzyć się inne miasto
inne niebo
inne przeznaczenie
i pamiętam tylko
że kiedy wyszliśmy z kina
powietrze było zimne i czarne
a wolność zdawała się smakować
jakby można było umrzeć
z jej nadmiaru
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania