Światowid
pamiętasz kino Światowid
dym leżał nisko nad fotelami
ludzie milkli tam inaczej
jak przed wyrokiem
albo pocałunkiem
mój burgundowy płaszcz
ciągnął za sobą deszcz i noc
szliśmy niespiesznie przez miasto
które oddychało mokrym kurzem
zamykało oczy w neonach
a one drżały w kałużach
chwiejąc rzeczywistością
a we mnie głód
czegoś większego
jakby za następnym rogiem
miało otworzyć się inne miasto
inne niebo
inne przeznaczenie
i pamiętam tylko
że kiedy wyszliśmy z kina
powietrze było zimne i czarne
a wolność zdawała się smakować
jakby można było umrzeć
z jej nadmiaru
Komentarze (10)
Piękna. tkliwa poezja. Taka kobieca.
Dziękuję za komentarz. To wiersz o tym jak bardzo można zatęsknić za własnym dawnym sposobem odczuwania świata.
Pięknie. Dobrze oddany stan. Poczułam — razem z nostalgią, a właściwie utratą. I jakoś mi żal.
Tjeri, mnie również i chyba właśnie dlatego wraca.
Miło Cię widzieć.
Powroty do wczoraj i do miejsc już utraconych.
"Światowid" i kino z mgłą jest kadrem życia, który tkwi w nas jak zadra.
Kazdy z nas ma takie kino i takie chwile niezapomnienia.
Tylko żal, że tak szybko się rozmgliło nasze życie.
Pozdrawiam
Może boli dlatego, że tam zostali ludzie, którymi już nigdy nie będziemy.
Pięknego dnia!
Pięknie przedstawiony, bardzo trudny temat, delikatność i czas rozmyły to czego nie da się zapomnieć, rozcieńczyły ból by można było znów wrócić do wspomnień.
Prawda, z czasem zostaje bardziej tęsknota niż sam ból. Dziękuję za komentarz.
"szliśmy niespiesznie przez miasto
które oddychało mokrym kurzem
zamykało oczy w neonach
a one drżały w kałużach" świetne całą scena płynie :)
Lubię kiedy obraz zaczyna oddychać wtedy wiersz robi się prawdziwszy. Cieszę się, że zwróciłeś uwagę na ten fragment, który buduje atmosferę.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania