święta
Plucha
ciągle ta sama rozciapciana
Mokro
sanki w piwnicy śpią już od lat
Rześko czasami
morowe powietrze zasila płuca
Pamięć
"to były zimy mój panie"
Białe
sypie niekiedy na gałęzie drzew
Niewidomi
nienawidzą tej pory roku
Gdzie śnieżna macierzanka
otuliła drzewa i ziemię i nos
Na palcu koronka usiadła
a każda inna
Ciemna noc rozświetlona
czerwienią świateł samochodów
A zza firanek
wychylają się kolory choinek
Cicha noc
Komentarze (5)
[..]Niewidomi
nienawidzą tej pory roku[..]
Autorka stawia się tutaj(nie wiedzieć czemu)w roli biegłej z zakresu zachowania osób pozbawionych wzroku w odniesieniu do ich usytuowania w czasie i przestrzeni. Nie przedstawia przy tym czytelnikowi jakichkolwiek rzeczowych argumentów przemawiających na korzyść przedłożonego stwierdzenia. Pomijam już fakt, że pasuje on tutaj(dwuwers)jak kwiatek do kożucha. Mając na uwadze powyższe wiersz edytowałbym w sposób następujący:
plucha
ciągle ta sama rozciapciana
mokro
sanki w piwnicy stoją od lat
czasami rześko
morowe powietrze zasila płuca
białe
gdzieniegdzie w gałęziach drzew
dzień jaśniejący lampami aut
w domach na baczność choinek huk
wkrótce ta sama rozśpiewana
cicha noc
Reasumując. Potencjał na pisanie jest. Jedynie od samej twórczyni zależy jak go wykorzysta. Bo te piątki teraz
to chyba booty stawiały. Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania