Święta

Już do końca świata nie przestanie padać

Deszcz z siarką i ibuprofenem

Z wplatanego w przewody nieba

Sunąc po kablach

Zbyt wysokiego napięcia

Ociekając szczury

Wiszące na nich za ogon

Owinięty wokół szyi

Dwa i pół razy

Wyżerając ich zmęczone oczy

Patrzące na rozkład

Jazdy obyczajów ciała

I pukając do grobów:

Otwórzcie, inni nie mają miejsca!

Lecz te egoistycznie milczą

Wejdę pod dach przystanku

Bo szczury śmieją się do mnie

A szmer ich ogonów

Gra "Bóg się rodzi"

Więc boję się trochę

Uśmiechnąć z powrotem

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Sokrates dzisiaj o 12:13

    Nie cierpię szczurów. Nie oceniam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania