Święta
Już do końca świata nie przestanie padać
Deszcz z siarką i ibuprofenem
Z wplatanego w przewody nieba
Sunąc po kablach
Zbyt wysokiego napięcia
Ociekając szczury
Wiszące na nich za ogon
Owinięty wokół szyi
Dwa i pół razy
Wyżerając ich zmęczone oczy
Patrzące na rozkład
Jazdy obyczajów ciała
I pukając do grobów:
Otwórzcie, inni nie mają miejsca!
Lecz te egoistycznie milczą
Wejdę pod dach przystanku
Bo szczury śmieją się do mnie
A szmer ich ogonów
Gra "Bóg się rodzi"
Więc boję się trochę
Uśmiechnąć z powrotem
Komentarze (1)
Nie cierpię szczurów. Nie oceniam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania