Świętopieśń 1
Posłuchajcie, wybrani, światu świętej pieśni
Ślepca z okiem w zaświatach, co onemu sie śni!
Bogów różnych widuje, i z duchami gada;
Prawdę śpiewa, choć prawdzie w mowie ludzkiej – biada...
Zatem bajkę przyjmijcie, zasłuchajcie w baje,
Jakie noszę w sobie ja, który wieczne kraje
Okiem martwym odwiedzam, i różności słyszę:
Prawdę gadam, lecz wiście wyśpiewuję ciszę...
Tak to w ciszy przed-bytu, Imię rozebrzmiało,
Imię "Jam", lecz pełności było mu za mało,
Więc przepomniał sam siebie, aby móc coś stworzyć,
Co go przecie za-dziwi, bo dziwować – to żyć.
Zadziwiła go Nija, pustka niepamięci
Swojej, dziewa-dziewica, do niej poczuł chęci;
Jam był wszystkim, więc tylko ku nicości Niji
Mógł być skłonny. Tajemne to imię Jamniji –
Bowiem takie jest pełne boga tego miano,
"Ja to nie ja", Jamnija, tak to wykładano,
Bez Nija niemym słowem w praciszy rozbrzmianem
Jamowi nie być wcale – jest wszechbytu mianem.
Przeto zakon surowy temu bogu stoi,
Żeby śpiewać "Jam" ciągiem, wyzbyć niepokoi;
Niemo "Nija" więc wdychać, ciszy to wyrazem,
Potem "Jam" wypowiadać, śpiewem, raz za razem.
Różne modły powstały, niektórzy "Ą" samo
Zamiast Jam rozbrzmiewają, lecz to nie to samo,
Bo to "On" znaczy raczej, On i ja, Onija –
Tak zboczyli od prawdy świętego Jamnija...
Ja uczony, lecz wracam już do święta pieśni,
Którą mówię, co okiem umarłym mi sie śni:
Jak praciszą rozbrzmiała niepamięć Jamowa
W praciemności – dostrzegł ją, pokochał od nowa...
Komentarze (13)
Nie powiem. Niczego sobie. Fajny plik tekstu do analizy i ożywienia mózgu. Tylko uważaj, żeby czasem w utworach nie przedobrzyc, to jest nie przesadzić z metaforami
Dziękuję, text jest o mitologii do moich opowiadań o Weleborze, fajnie, że samodzielnie też daje radę.
Pozdrawiam ?
Siemandero przyjacielu, jak tam afrykański korzeń snów?
No więc niechcący kupiłem nie zmielony, tylko cały. Muszę pilnikiem mielić. Zajmie mi to parę dni, potem przygotuję tradycyjnie, po afrykańsku. Dam znać.
Pozdrawiam ?
Pobóg Welebor↔Wyobraziłem sobie piewcę słów, deklamowanych na górze, a u jej podnóża i na zboczach, tłumy słuchające, co głośnym brzmieniem, ów ten, bliżej nieba, prawi. Chociaż raz po raz wichura straszna, zachmurzenie, ale też słońce rozbłyśnie, niekiedy:)↔Pozdrawiam?:)
Super. Chociaż ten piewca raczej do w miarę wykształconych przemawia... Lud chyba nie pojąłby tego... Ludową wersję chyba, może, potem napiszę. Dla ludu Jamnija jednak za trudny...
Pozdrawiam ?
Pieśń owa przekształca i wzrasta, rozwija znaczenie im dłużej ją czytać. Super. Pozdrawiam ?
Dziękuję, cieszę się. Postaram się dać pełny wykład mitologii Weleborowej, tyle, ile wiem, a o czym myślę od 4 lat.
Pozdrawiam również ?
Pomysł z Jamem jest dobry, bo odnosi się wiadomo do czego, ale dalej się pogubiłem, bywa:). Pozdrawiam/
Szkoda, to też moja wina, ale prościej jest trudno, chyba że prozą... Może dalej lepiej będzie.
Pozdrawiam również ?
Odkryć Prawdę można, być może, próbując śpiewać o niej, zgłębiając sens nazwań, słów, i ich pochodzenia, wsłuchując się, schodząc coraz głębiej, do ciszy, do ciemności, w nieskończoność szukając języka. I w tym szukaniu jest sens. Wiersz pięknie napisany.
Dziękuję, cieszę się. Ja dzięki Weleborowi zacząłem lepiej rozumieć słowa. Np. nie ma czegoś takiego jak "szczęście" i w tym znaczeniu "szczęśliwości" w ogóle go nie używam. Szczęście można mieć w kartach, karta może być szczęśliwa, nie człowiek...
Pozdrawiam ?
Chociaż z rozpędu napisałem, że Welebor czuł się szczęśliwy...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania