#18 - cz.6

8 Grudnia

Dlaczego rozmowy z rodzicielkami są tak cholernie męczące? Czy nie potrafią pogodzić się z myślą, że ich dzieci dorastają i chcą żyć po swojemu? Najwyraźniej nie. Moja matka uparła się, że znajdzie dla mnie odpowiednią kandydatkę na żonę i jak by tego było mało, na dzisiejszą kolację zaprosiła córkę swojej najlepszej przyjaciółki.

- Poznacie się, porozmawiacie – próbowała przekonywać mnie przez telefon.

Pokręciłem głową. Czy jeżeli zgodzę się na tę cholerną kolację, to czy chociaż da mi spokój na kilka dni? Szczerze w to wątpiłem.

- Mamo – zacząłem, głęboko oddychając – moje zdanie na temat ożenku nie zmieniło się.

Osobiście nie miałem nic do ślubów, były nawet fajne. Nie wyobrażałem sobie jednak ani swojego ślubu, ani siebie stojącego, jak pajac na ślubnym kobiercu, składającego przysięgę małżeńską. Co to, to nie. Jeszcze na głowę nie upadłem.

- Ksawery – była wściekła – widzę cię dzisiaj u nas na kolacji, czy ci się to podoba, czy nie.

Pan każe, sługa musi – pomyślałem.

W duchu dziękowałem, że nie muszę widywać się z moją matką codziennie. Odkąd pamiętam, zawsze była taka władcza, rozstawiająca wszystkich po kątach. Natomiast mój ojciec, był jej pod każdym względem podporządkowany. Czasami zastanawiałem się, co zrobi, gdy pewnego dnia jej zabraknie. Co wtedy? Zginie jak mańka w Czechach. To moja rodzicielka mówiła mu, w co ma się ubrać, opracowywała harmonogram dnia, lepiej i dokładniej wiedziała, z kim i gdzie ma spotkania biznesowe. I uwaga, pytanie za sto punktów co robił w tym czasie mój ojciec?

Bingo! Stał przed nią jak ciele i pokornie słuchał tego, co mówiła.

W związkach podobno jest tak, że kobieta jest szyją, natomiast mężczyzna głową. Do kobiety należy właściwe kręcenie szyją, by głowa nie próbowała robić zupełnie czegoś innego. W przypadku małżeństwa moich rodziców moja matka była jednocześnie głową i szyją, z kolei mój ojciec elementem dekoracyjnym. Dokładnie tak.

-Dobrze, niech ci będzie – wydukałem i rozłączyłem się.

Nie miałem ochoty na kontynuowanie tej cholernej rozmowy. Walka z Elwirą to walka z wiatrakami.

***

Wchodziłem do domu rodziców z duszą na ramieniu. Już wyobrażałem sobie, tę paskudę, z którą dzisiejszego wieczora będę zmuszony rozmawiać, gdy zobaczyłem Marlenę. Czy to ona, była córką najlepszej przyjaciółki mojej matki? Oby nie. Za nic w świecie, nie chciałem, by moja matka dowiedziała się o moich łóżkowych poczynaniach.

Czułem się jak w pułapce. Co mam teraz zrobić do jasnej cholery? Przecież nie będę udawał, że nie znam tej dziewczyny.

-Cześć mamo – zawołałem – jestem, tak jak sobie tego zażyczyłaś.

Sarkazm, jeszcze nikomu nie zaszkodził.

-Cześć synku – podeszła do mnie i pocałowała mnie w policzek na powitanie.

Jedną z najbardziej absurdalnych rzeczy moim zdaniem, było całowanie się na przywitanie. Szybkim ruchem ręki, starłem krwistoczerwoną szminkę Elwiry z policzka i w tym momencie poczułem na sobie wściekłe spojrzenie. Marlena patrzyła wprost na mnie, a ja czułem, że jeszcze moment, a jest gotowa rzucić się na mnie i udusić gołymi rękami za wczorajszy dzień.

-Poznajcie się – moja matka postanowiła przerwać ciszę – Ksawery, to jest Marlena dziewczyna, o której dziś ci opowiadałam. Marlenko, to jest mój syn.

Chrząknąłem speszony. Cóż za dziwny zbieg okoliczności. Jeszcze wczoraj ją pieprzyłem, a dzisiaj będę jadł z nią kolację i udawał, że nie oglądałem jej nago.

Moje wewnętrzne ego pokładało się ze śmiechu. Masz kretynie za swoje.

-Znamy się z pani synem – wydukała moja wczorajsza ofiara — nawet dogłębnie.

No to jestem w czarnej dupie – pomyślałem i zakryłem twarz ręką, by nie musieć widzieć reakcji mojej matki na te słowa. Miałem dwadzieścia dziewięć lat, a wciąż pomimo wyprowadzki z rodzinnego domu byłem inwigilowany przez gestapo.

Gestapo to idealne określenie Elwiry. Była chora, jeżeli czegoś nie wiedziała.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • Slugalegionu 22.12.2015
    pożegnanie. ? ~ Coś Ci się wkradło. :)
    I kaniec nieco przewidywalny, ale dobry. :v Czekam na resztę.
  • Lady_Makbet 22.12.2015
    o, dziękuję! Zaraz poprawię. Czytała to sześć razy, a tego nie zauważyłam.
    Co do końca, to osoba czytająca coś z uwagą zawsze przewidzi koniec. Tak już jest....;)
  • comboometga 22.12.2015
    Przy tej części trochę się uśmiałam :D Jestem ciekawa, co dalej się stanie ^w^
  • Lady_Makbet 22.12.2015
    dziękuję ;)
  • ausek 22.12.2015
    Czyżby ktoś komuś narobił obciachu... uśmiałam się, zostawiam 5 :)
  • KarolaKorman 28.12.2015
    ,,jak mańka w Czechach. '' - Mańka, bo to imię
    Ja też się uśmiałam, ale nie z zaistniałej sytuacji, a z bohatera i jego ego. Dam 5 :)
  • patyy 14.01.2016
    O jaa, tego się nie spodziewałam xd

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania