Kaszanka
To był czas, gdy na stole rządziła kaszanka. Nogi przywiązane do drewnianej belki i mnóstwo krwi w miednicy z pianką. Robi wrażenie, gdy patrzysz na zwierzątko bez życia. Jego płyny zmieszane z kaszą robią smak biesiady wyśmienity. Od samego patrzenia robi się niedobrze na całe życie.
Druga pianka, tym razem piwna, była smakiem letniego żniwa. „Chodź, spróbuj!” – i fuj, jakie to niedobre. Był tam też tytoń w dużych liściach, suszony namiętnie, robiący nieziemskie wrażenie. Smaki dzieciństwa w pigułce.
Mnóstwo słoniny, kiełbasy i szynki. Ówczesne grillowanie, gdy dym leci codziennie w nozdrza – aż robi się zwyczajnie niedobrze. Jedna szmata za drugą płoty zdobi, by Bogiem i zazdrością lecieć do bliźniego. Polska wieś, chłamem karmiona. Muzeum na czas nocy, zamienione w bufet i tętniący charmider. Sprośne śpiewki pod sufit echem niosące. Zachwyt grubej ryby w lokalnym grzęzawisku.
Boże, proszę, uchowaj.Gdy zamykasz oczy ,fala za falą przepływa tu i teraz nos swąd biesiady krwistej w powietrzu literackim wyczuwa .Smacznego miłego życia zadawało by się rzec i o kiszeniu kapusty w tym garnku dużym kamykiem zamkniętym!
Komentarze (2)
Hej Lumi jak Ci dzionek mija.🌹
W pracy ,przerwę mam od ludzi 🤣czytam :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania