świtaniem
świtaniem osierocony
wypadłem z ramion nocy
wzdłuż nieba
splamione
akwarelowym błękitem
snują się cieniem
rozpostarte linie skrzydeł
pod stopami
bezmiar ziemi
mokrej i ciężkiej
wiosenną wodą
tak daleko do słońca
zmęczonych powiek
opadły ciężkie zasłony
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania