Symultana
Czytałem o reinkarnacji poprzez pleśń,
czasie w dylatacji opróżnianej butelki,
kobietach zdejmujących bieliznę
przez głowę wałacha z późniejszego
realizmu klawiaturowego,
w którym poezja to już nie dżungla
na próchnie nie swoich słów,
pozbawiona strachu truchlejącego ciała.
Na miejskim zwałowisku możną drążyć życie,
stemplować swoją sygnaturką -
lepszy profil z odciskiem kwiatu paproci,
bez zapachu najdłużej serwisowanego potu.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania