Syn marnotrawny. Pierre Puvis de Chavannes
Co ja zrobiłem. Przysiadł na białym jak śmierć, powalonym pniu. Blada twarz, która nie ma nikogo. Ty i świnie. Twój świat. Tyłem usiadł do wszystkiego. Do rozproszonego stada, do błota i drzew suchych. Całe twoje towarzystwo. Plecami usiadł do nieba bez koloru i ziemi jałowej. Kij odłożył i w pustkę patrzy, bo przed nim i za nim pustka. Jesteś młody, wszystko przed tobą. Może wrócisz. Może ktoś czeka, może wybaczy. Co ja zrobiłem. Łachmany, czerwone, kiedyś piękne, przypominają ci, skąd jesteś. Może tam wrócisz, jeśli zechcesz. Boso. Zostaw świnie, błoto, suche drzewa i ziemię jałową. I idź.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania