Sytość
Zamarłem na chwilę.
Ocknąłem się, krztusząc brudnym powietrzem,
ze ściśniętym żołądkiem.
Nie mogłem nic przełknąć.
dym i alkohol
jak chleb wchodziły.
Odwróciłem wzrok,
nie wiedząc, w którą stronę.
Słowa
pozostały gęste i jasne.
Zamarłem na chwilę.
Ocknąłem się, krztusząc brudnym powietrzem,
ze ściśniętym żołądkiem.
Nie mogłem nic przełknąć.
dym i alkohol
jak chleb wchodziły.
Odwróciłem wzrok,
nie wiedząc, w którą stronę.
Słowa
pozostały gęste i jasne.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania