szanty
jeśli możesz, to chodź,
wyśpiewamy szanty do dna.
i jeszcze raz.
po sine brzegi.
do trzewi.
zwierzymy się falom,
że los to kpina.
falom zawierzymy,
przez burtę,
aż zedrą się gardła.
i jeszcze raz.
z trzewi. w piach.
jeśli możesz, to chodź,
wyśpiewamy szanty do dna.
i jeszcze raz.
po sine brzegi.
do trzewi.
zwierzymy się falom,
że los to kpina.
falom zawierzymy,
przez burtę,
aż zedrą się gardła.
i jeszcze raz.
z trzewi. w piach.
Komentarze (26)
Ty coś ściemniasz z tymi wierszami....
Z niczym nie zmyślam. Co Ty mi tutaj insynuujesz? XD
Roma Z postępem twojego pisania, jakiś taki nienaturalny przeskok
A może nie wiem jak kogoś pochwalić? :P
Węgorz Braun Szczęść Morze ej, no na początku było źle, ale nie aż tak tragicznie
:) napisz, że ładnie
szanty kojarzą mi się z podpitą elitą pieniądza xD
no patrz, ciekawie :)
dawaj do wątku dla świrów, spróbujemy cos spłodzić razem xD
Węgorz Braun Szczęść Morze mogę wpaść tak za dwie godziny, pod osłoną nocy xD
Roma ok
Roma W ciemnościach łatwiej byc zbocoznym ;)
Ładny i ciekawy wiersz. Pozdrawiam, ocena 5.
Dziękuję i również pozdrawiam :)
Mocne ale tak jak trzeba. :)
Dzięki :)
Bardzo. Co tu dużo gadać. Brawa
A dziękuję :)
Roma, przeniosłaś mnie nad morze. Dziękuję
Tylko pogoda nie dopisuje.. to ja dziękuję za komentarz :)
Dobry wiersz, podoba się.
Cieszę się, dzięki :)
Nie ma w wierszu zbędnych słów, a rytm i powtórzenia idealnie oddają dynamikę szant. Bardzo
dziękuję :)
Świetnie piszesz, Roma! Kupuję to i idę z Tobą na szanty 😉
Dzięki piękne, dawaj :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania