Szara gęś
Polskę ciągle ma na ustach,
gębę wciąż Polską wyciera!
Z ważkich słów - fraza pusta,
z których sączy ton klakiera:
"Bacznie strzegę naszą ziemię;
po wsze czasy tu nie stanie
żadne inne wrogie plemię
usłyszawszy me przesłanie!
Sławię opór, znój, krwawicę
i heroizm ducha przodków.
Gdy wytropię targowicę
urwę zdrajcy łeb w zarodku!
I pod ogniem wrogów wielu
żaden ciała, duszy ból
nie odwiedzie mnie od celu
bym miał strzec tej ziemi sól!"
... gdy na pamięć się nauczył
takich słów oraz sentencji,
z nową wiarą w tłumy ruszył
pełen nowych... kompetencji.
Fartem prezydentem został.
Los dał ziarno ślepej kurze.
Nie miał szans, ale sprostał,
wygrywając w drugiej turze.
Wcześniej zmienił dres na frak,
lagę schował do drewutni.
Zły od Boga to był znak -
dał początek nowych kłótni.
Mówi, że: po pierwsze Polski
sukces ma za rację stanu.
Lecz z posługi płyną wnioski,
że nas śle do Bantustanu...
Wielki z niego pan, jak sądzi;
kręcić rządu sterem się stara.
Irytując ciągle, wetem rządzi,
pióra stroszy, lecz gęś... szara.
Po co Bóg nam jego zesłał?!
Prestiż kraju już wykpiony,
kiedy kibol na piedestał,
w rangę wodza podniesiony.
Kto ma mordobicia w lesie
za szlachetne wersje sportu,
ten kibolski wzorzec niesie
w rządy z ław podłego sortu...
W tym ambaras jest zaklęty,
by ci, co owe wzorce mają,
pojęli, że dzierżą wciśnięty...
rozum tam, gdzie...kura jajo!
Pisać będą o tym wieszcze,
że on był także bramkarzem!
Jakie Boże ześlesz jeszcze,
na nas plagi innym razem?
I nie bronił rzutów, strzałów
a na bramce w klubie stał!
Nie ma w tym więc ideałów,
jakby w sporcie udział miał...
W księgach będą zakonnicy
pisać, że on miał ten feler.
W nowych erach spowiednicy
będą czytać jak bestseller...
Co to Boże będzie znaczyć?
Czy to pojmie polskie dziecię?
Jakże dzieciom wytłumaczyć,
że prezydent był też cieciem?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania