Szarość

(inspirowane obrazem: „Wędrowiec nad morzem mgły” Caspar David Friedrich)

 

Przez całą ostatnią dekadę dążył do tej właśnie chwili. Każdej nocy marzył, by ujrzeć Morze Mgieł na własne oczy, choćby miało pozostać ostatnią rzeczą, jaką zobaczy przed swoją śmiercią. Dotarcie do tego mistycznego miejsca stało się celem jego egzystencji, odkąd natknął się na zniszczoną ilustrację pośród rzeczy odziedziczonych po dalekim krewnym. Zawsze tkwiła w nim dusza odkrywcy, jednak nic wcześniej nie wzywało go tak silnie i nieustępliwie. Porzucił wtedy wszystko, by móc teraz wkroczyć na skalisty szczyt tuż nad otchłanią. Oczywiście w żadnym z licznych wyobrażeń tego momentu nie pojawiała się laska, którą teraz musiał się podpierać. Niestety czas nie był łaskawy i odcisnął na nim swoje piętno. Wędrowiec nie miał już sprawności i wigoru młodzieńca, za jakiego chciałby się uważać.

Spojrzał prosto w przepaść rozciągającą się pod nim. Mętne kłęby przysłaniały ją na tyle, że dostrzeżenie dna było niemożliwe. Od wschodu zadął silny wiatr, mgła poruszyła się wraz z nim niczym fale na morzu, odsłaniając kolejne strzeliste wierchy. Mężczyzna również się zachwiał, poddając swe ciało sile żywiołu, jednak nie na tyle, by pozwolić się zepchnąć w otchłań. Uniósł wzrok, chcąc objąć nim jak najwięcej surowego piękna, które rozpościerało się przed nim. Odległe łańcuchy górskie niemal przyjmowały odcień nieba, a pośród szarości, bieli i błękitu odznaczały się jedynie ciemne szczyty.

Nie tylko barwy raziły chłodem, ale i podmuchy wiatru smagające raz po raz jego policzki. Zimno przeniknęło wprost do jego duszy i serca, napełniając je pustką. Stał wyprostowany, napawając się odkryciem wprost ze swoich snów, jednak zamiast dumy odczuwał coś, co do tej pory udawało mu się skutecznie maskować – przeszywającą samotność. Pośród mglistych fal napływały do niego myśli: Czy rzeczywiście ten widok mógłby pozostać ostatnią rzeczą, którą zobaczy przed śmiercią? Czy chciałby zginąć otoczony jedynie przez martwe skały? Wtedy zatęsknił tak prawdziwie, jak nie zdarzyło się nigdy dotąd. Zatęsknił za szarością – nie tą zimną i szorstką, która rozciągała się w tym momencie przed nim, a pełną ciepła i miłości, którą odnaleźć mógł tylko w jej oczach.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Rozrywkowy 5 dni temu
    Jednak to nie to, miejmy nadzieję, że szare oczy(jak je odnajdzie), to będzie to.
  • Sileth 5 dni temu
    Rozumiem i dziękuję za opinię ;)
  • Pan Buczybór 5 dni temu
    "otoczo" - otoczony

    Jeśli jakieś obrazy definiują całą epokę, to „Wędrowiec nad morzem mgły” zdecydowanie jest takim obrazem. A to opowiadanie myślę, że świetnie go dopełnia, pobudzając wyobraźnię i konfrontując scenę, którą tu stworzyłaś z samą treścią owego obrazu.
    Ogólnie podoba mi się, nawet bardzo. Solidna, konkretna proza.
    Pozdrawiam
  • Sileth 5 dni temu
    Poprawione, musiało mi umknąć, gdy przeklejałam z dokumentu.
    Dziękuję i również pozdrawiam ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania