Szary
Przekładam swoje życie na później, zapominając spraw ważnych. A świat na zewnątrz wciąż czeka na mnie, odgrywając z pamięci te same sceny. Teraz pada deszcz. Las stracił swój kolor i nie jest już nawet szary. Jest czarną dziurą pośrodku mnie. Zamykam bramy swojej pustelni i pielęgnuję obraz nocy. Na nic więcej nie mam już siły. „Kino, kawiarnia i spacer”, a zaraz później samotność, którą próbuję opisać.
Samotność jest moim wyborem i lubię się budzić o świcie, by mruczeć do siebie w porannej tonacji, oddawać muzyce i niepamięci. Nie słyszeć innych głosów niż własne, nie znać spraw istotnych. Pozory życia, sprawy związane z pracą są uciążliwym obowiązkiem, a zaraz później nadchodzi noc. Jedyna rzecz istniejąca naprawdę to słodycz poranków i krótkie przerwy na notowanie snów. Przerwy takie jak ta.
Jest jeszcze coś — ktoś, kogo kocham. To dzięki niej widzę wyraźnie i marzę o statkach wypływających z samotnych portów.
Samotny świt —
oddycham w ciszy,
świat dyszy daleko.
Komentarze (1)
NO!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania