Szatańskie zagrywki.
Tato trafił do szpitala, ponoć miał grypę w wyniku której doznał udaru i spadł łóżka.Jak było naprawdę, już raczej się nie dowiem.
W efekcie tato ma złamane trzy zebra i leży w szpitalu..
O złamanych żebrach i o stanie ogólnym ojca ,dowiedziałam się od lekarza( Ukraińca) który był zdziwiony że nie wiem o ojcu nic jeszcze."Jak to rodzina nie przekazała?...Była tu żona przecież."Powiedziałam lekarzowi że przyjechałam prosto po pracy i nie rozmawialiśmy jeszcze
Kiedy przywiozło go pogotowie był ponoć splatany, jąkał się, mylił..mówił od rzeczy a potem nie było z nim kontaktu. Siostra twierdzi że tato szwagra podczas odwiedzin zaraz następnego dnia, nie poznał.
O tym że ojciec jest w szpitalu dowiedziałam się właśnie od siostry, nie od matki.
Matka ostatnimi laty jest jakimś potworem...zawsze miałam lepsza relacje z tatą niż z mamą ale to co ona robi teraz to już szczyt podłości ludzkiej.
Zadzwoniłam do mamy i powiedziałam otwarcie że rozmawiałam z lekarzem i pytałam pielęgniarek co potrzeba przynieść...mniej więcej też wiem co trzeba.
Pielęgniarki prosiły o żel pod prysznic, zestaw do golenia, wodę do picia i chusteczki nawilżane. Poszlismy z mężem do Biedronki po te zakupy. Przed samym wejściem ze szpitala zaraz przed nosem przebiegły nam trzy sarenki...śmialiśmy się że przyszły tatę odwiedzić te których tato w lesie dokarmiał w paśniku ...jako leśniczy.
W Biedronce spotkałam kuzynkę Kasie, która nic o ojcu nie wiedziała a przecież jej mama to siostra taty. Dla mnie to niepojęte...żeby mama nic nie powiedziała...jego najbliższej rodzinie ale co tu dużo mówić,przecież ona nawet mnie nie traktuje jako najbliższej rodziny ojca.
Kupiliśmy skarpetki bo ojcu jest zimno w stopy, wodę, szczoteczkę, pastę do zębów, dwa musy owocowe w tubce bez cukru ( tato ma cukrzycę) chusteczki w pudełku do wyciągania Poprosiłam męża też żeby sięgnął jeszcze po te chusteczki nawilżane ale je odłożył bo myślał że jak do dziecka to nie te. W efekcie kupiłam wszystko oprócz tych chusteczek i dopiero w szpitalu zorientowałam się że ich nie mamy .Zadzwoniłam do matki żeby ktoś następnym razem zabrał te chusteczki i od razu matka z krzykiem do mnie, że co ja niby wymyślam że ona pytała pielęgniarek co trzeba to mówiły że nic i że wszystko wg niej leży w gestii szpitala. No ja tak nie uważam i też nie jest to żaden wyczyn żeby jednak przynieść tacie, co trzeba skoro wiem to od pielęgniarek. To jest jednak mój tato a on zainwestował w moje życie dużo więcej niż jakieś cholerne chusteczki nawilżane.
Wczoraj po wykładach zadzwoniłam do matki z zapytaniem czy ktoś jedzie do taty bo obiecałam mu że przyjadę a moje plany uległy zmianie ponieważ jeszcze mieliśmy gości na obiedzie, potem do kościoła na 16.00 więc zostało czasu na odwiedziny dopiero wieczorem.
Matka nie potrafi rozmawiać, oburzonym głosem odburknęła że jak mogę pytać czy ktoś jedzie ? i dodała że mam do szpitala nie jechać ,że ojca nie wolno męczyć ani stresować. Acha już na pewno bym go męczyła i stresowała ..straszne. W efekcie zabroniła mi jechać do szpitala bo jest to w jej opinii ojcu nie potrzebne i że wystarczy jak ona będzie każdy dzień oraz, że wystarczy jak ona ma informacje o stanie ojca i że ja już tej wiedzy mieć nie muszę. Pare lat temu też zabroniła mi ojca odwiedzić w szpitalu, dopiero siostra jej uświadomiła że ona nie ma prawa tego robić.
W tej chwili przez przypadek dowiedziałam się od siostry ojca ( mojej chrzestnej) że tato w szpitalu leży przypięty pasami bo chce iść do domu. Serce mi się kroi jak można tak traktować człowieka,człowieka który mnie wychował, pokazał Kościół..i Boga ,człowieka którego najbardziej kocham.:-(
Serce pęka z bólu,kiedy pomyślę o tym, co on przeżywa. Matka łaskawie pozwoliła mi być u taty w środę. Ja nie pozwolę ojcu zrobić krzywdy.
Kiedy przyszłam do niego, leżał w poprzek łóżka, głowę miał zjechaną z poduszki a stopy po przekątnej, poza łóżkiem. Rozmawiał ze mną normalnie, świadomy i całkiem do rzeczy. Poprosił żebym pomogła mu trochę zmienić pozycję, poprawiłam mu poduszkę a potem położyłam mu rękę na czole i chwilę pomodliłam się nad nim o uzdrowienie. Był taki bezbronny, patrzył mi w oczy z miłością ,chciało mi się płakać i on sam też się wzruszył...dawno nie głaskałem go po czole.
Pomyślałam sobie przez moment..kiedyś to on opiekował się mną jak dzieckiem, chronił, nosił na rękach ,głaskał po główce, modlił się za mnie i że mną przy łóżku, pielęgnował w chorobie, karmił ..a dziś?. Dziś role się odwróciły, dziś on jest bezbronny i potrzebuje mnie.
Matka zawsze była despotyczna, wieczny krzyk ,krytyka, zmuszanie, wyzwiska i poniżanie. Nigdy nie można było przyjść do niej z problemem, nigdy słowa pociechy, nigdy nie czułam z jej strony miłości wiecznie tylko zawiść, wyzwiska, poniżenie i odwracanie głowy. Kiedy prosiłam o radę albo pomoc słyszałam tylko jedno ,,to jest Twój problem albo co mnie to obchodzi." Tato taki nie był,tato nie zmuszał, potrafił wysłuchać, okazać troskę ....choć był też wymagający..trzymał dyscyplinę jak każdy ojciec, głową rodziny i autorytet.
Zanim tacie stało się to, co się stało powiedział do mamy, w mojej i męża obecności, że on wie, że ona chętnie by się go pozbyła.
Wierzę że Maryja sobie z tym poradzi, bo ja już rozkładam ręce. To Ona jest Tą, która depcze głowę szatana.
AVE Maryja!
Zawierzam ojca wraz z całą rodziną Matce Bożej.
Jasna Góra - Góra Zwycięstwa.🙏❤️🌹🌈♥️
Maryja to prawdziwa matka, zupełnie inna niż ta, którą mam od urodzenia.
https://youtu.be/66zUY8UZn4M?si=MM-mENnCFv6jiyeG
Komentarze (11)
Zaraz po tym jak przywiozło go pogotowie to następnego dnia była tam siostra i szwagier a kolejnego dnia byłam tam ja.Od pierwszej chwili gdy się dowiedziałam i tym, co się stało ...modliłam się .Wierzę że Pan Bóg działa.
Matka była zdziwiona..powiedziała ,,to dzisiaj jest pierwszy dzień taki !".
Moja Wspólnota też modli się za tatę,poprosiłam ich o modlitwę.
Dziś modlę się ,,Panie Jezu, połóż mojego tatę w sercu Maryi, Święty Józefie módl się za niego 🙏♥️
Chwała Panu! 🙏♥️
Ave Maryja 🙏♥️.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania