Szczęśliwy omen?
Miałam kiedyś sen,
był jak szczęśliwy omen.
Wieścił co potem przyniósł los.
O dziwo, nie był to palny stos.
Wydawało się fikcją, marzeniem,
nie wierzę, że zaistniało spełnieniem.
Pomoc wiary, dobrej wróżki
sprawiła, że jak dwie papużki
chodzimy teraz trzymani w objęciach.
Miłość nie wspomniała mi o zaklęciach.
Bardzo wspaniale nam było,
lecz emocji powoli ubyło.
Nieodwracalny, śmiertelny urok
spadł na mnie jak głęboki mrok.
A ty, niegdyś światełko w bezkresie
już nie ma mnie w Twym interesie.
Komentarze (13)
Historia prosto z życia ;)
Niestety to dość częste zdarzenie w związkach :/
Z własnych doświadczeń?
Ant, na szczęście nie! Ja jestem tą osobą, która zawsze pociesza wszystkich po zerwaniu... :P
Ktoś to musi robić ;)
Właśnie, niestety, tak wiele razy trzeba pocieszać...
Trzeba się cieszyć, że jest ten kolejny raz :) A wiersz mi się podobał, choć końcówka trochę kuleje, dam 4 :)
Dzięki ;)
Fajny wiersz, ale popracuj nad rymami. Używasz prawie samych tzw. rymòw częstohowskich, co na dłuższa metę jest irytujace
Dlatego mam tylko 4 wiersze rymowane :P Zdaję sobie sprawę, że wychodzą mi dużo gorzej niż białe, ale cóż...... Ponoć trzeba się rozwijać xD
Dzięki za opinię :)
Mi też się zdawało, że pomimo błędów ta rytmiczność jakoś się wytracało. Przykry wiersz i dobrze oddane emocje, jednak zostawiam tym razem tylko 4 za formę.
Popracuje nad rymami, dzięki ;)
Piękny wiersz i choć zwykle nie lubię czytać o miłości, zawarłaś to w tak lekki, a zarazem dosłowny sposób że nic tylko 10/10
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania