Szczyt góry, piosenka i ruiny zamku
Już nic mi nie zostało
Do stracenia
Wolne jest moje ciało
Od smutków cienia
Na wysokiej górze
Ponad całym światem
Przetrwam każdą burzę
Pięknym stanę się kwiatem
Na szczycie tej góry
Ponad sprawami, które smucą nas
W cieniu bielutkiej chmury
Zanucę jeszcze raz :
Cicha, cicha piosenko
Wesoła nutko traw
Swoją lekutką ręką
Moją nadzieją się baw
Zabierz mnie w dal zieloną
W igraszki wesołe, hen
Daj warę nieskończoną
Pokaż, że to nie sen
Na szczycie nie do zdobycia
Dla tych ludzi na dole
Uwięzionych w niebycie
Na zwykłości padole
Leżę spokojna, daleka
Stęskinona za nieba błękitem
Odmieniona : z człowieka
Do bycia beztroskim bytem
Mogę być wolna, ponieważ uciekłam
Od wszystkich smutnych spraw
Mogę rozmyślać nad życiem człowieka
Wśród wonnych, zielonych traw
Wokło mnie ruiny
Przeszłość przypominają
W jej bezdennej głębinie
Jakby... czegoś szukają.
A kilka wieków temu
Na tym zniszczonym zamku
Zawisza Kochanowskiemu
Pokazywał krużganki
Otacza mnie to, co kocham najbardziej :
Przeszłość mojego narodu
W wesołej wielkich postaci paradzie
Szukam od życia ochłody
Komentarze (10)
ale i tak gromkie brawa dla Ciebie :)
4/5
" Wokło mnie ruiny Przeszłość przypominają W jej bezdennej głębinie Jakby... czegoś szukają. "
Ocena 5.
Łap 4 :)
"Swoją lekutką ręką" - lekutką...? Chyba leciutką :)
"Stęskinona za nieba błękitem
Odmieniona : z człowieka" - stęskniona* + bez spacji, wiesz gdzie :)
"co kocham najbardziej :" - bez spacji
Pojawiło się troszkę błędów, ten wiersz, a może raczej piosenka, też specjalnie do mnie nie przemówiła. Zostawiam czwóreczkę, ale nie martw się, niedługo wrócę znowu! :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania