Szeolianin, Szeolita

tekturostwo bez ciebie, tak zwany świat?

– swego rodzaju Piekło, gdzie wszystko jest Ameryką

czy innym mocarstwem atomowo-elizejskim

gdzie wszystko urokliwie skrzy się

lekko unosząc nad ziemią

 

i na odwrót: krajek lat dziecinnych przebiedowanych

pod okiem strzelistych mord, kopulastych posągów,

połatana Arkadia, gdzie każdy z mieszkańców

nosi nazwisko Ratoń albo bardziej z polska – Szczuroń,

 

i nie da się załatwić prostych spraw, na przykład

kupić masła. zamiast tego otrzyma się tułów

do samokroczącego posągu, czy zaproszenie na

żniwowanie z Moabitami, którzy jednak za żadne

skarby świata nie będą chcieli pożyczyć snopowiązałki.

 

gdzie każda muzyka, nawet disco polo,

wywołuje, niczym dźwięki czarodziejskiego fletu,

wypełzanie z uszu warczących manuli.

 

a chromolić taką groteskę – zamykam oczy,

by ujrzeć kontury skryte w podświetle.

 

i dzieje się dzikie, ma miejsce visio beatifica,

jakiej doświadcza potępieniec.

 

błysk w jego oku, przepełzający między zębami

(nie posiada wszystkich, więc zbłąkana iskra

wystrzela jak z procy i, zakosami,

płynie sobie w noc).

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Grain rok temu
    pleć pleciugo, byle długo. Zofia Jędruszko
  • Nie znam tej pani.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania